Wojna Winstona - Michael Dobbs


Michael Dobbs to pisarz i polityk. Jest twórcą znanej zekranizowanej trylogii, której pierwszy tytuł brzmi House of Cards. Muszę przyznać, że nie czytałam wspomnianych przeze mnie pozycji, ale oglądałam serial, który powstał na ich podstawie i muszę przyznać, że jest rewelacyjny, niezwykle wciągający i intrygujący. Sądzę, że przytoczone przeze mnie przymiotniki świetnie oddają to, co przynosi ze sobą lektura Wojny Winstona.

Zacznijmy od tego, że akcja powieści rozgrywa się w latach 1938-1940. Rozpoczyna się od przyjęcia układu monachijskiego, którego skutkiem było przydzielenie części terytoriów Czechosłowacji na rzecz Rzeszy. Kończy się w momencie złożenia dymisji przez ówczesnego premiera Wielkiej Brytanii - Neville'a Chamberlaina i objęcia jego urzędu przez Winstona Churchilla. Dostajemy zatem powieść opowiadającą o sytuacji politycznej w niezwykle ważnym, historycznym momencie, jakim była II WŚ. Należy jednak pamiętać, że nie jest to opracowanie naukowe, ale książka, w której znajdziemy nie tylko fakty, ale i odnajdziemy sferę, gdzie rządzi literacka fikcja.

Jak sam tytuł wskazuje, głównym bohaterem powieści jest Churchill, ale obok niego niezwykle ważną rolę pełni premier Wielkiej Brytanii - Chamberlain. Obaj, można rzec bez wątpienia, tworzą dwa przeciwstawne obozy, są różni i prezentują inne podejście do wydarzeń, jakie mają miejsce. Na kartach powieści pojawiają się również takie historyczne postaci jak król Jerzy IV, ambasador Joseph Kennedy, czy Guy Burgess.

Wojna Winstona jest dość dużą, pod względem treści i stron, publikacją, ale mimo to czyta się ją sprawnie i przyjemnie. Osobiście miałam mały kłopot z wielością postaci, które niejednokrotnie trudno było mi zidentyfikować, ale mimo to lektura podobała mi się i nie miałam problemu z wejściem w świat przedstawiony i oddaniem się jemu.

Książka Dobbsa to barwna opowieść, w której sporo się dzieje. Każdy rozdział przeplata wydarzenia dotyczące wielu osób, nie skupiając się tylko na jednej postaci, co wydaje mi się dużym plusem. Oddaje to panującą wrzawę i napięcie, które niewątpliwie pojawiały się w tym okresie historycznym.

Podobało mi się to, że w powieści poza postaciami historycznymi i politykami, mogliśmy poznać, choć trochę, losy zwykłych ludzi, takich jak fryzjer McFadden, czy pracująca na poczcie Sue. Pozwoliło to nieco oderwać się od wyskakujących z każdego rogu politycznych intryg.

Podsumowując, Wojna Winstona była dobrą lekturą. Mimo, że nie jest to książka historyczna, to autor, jak sam wskazuje w podziękowaniach, starał się jak najwierniej odtworzyć wydarzenia przez siebie opisywane. Atmosfera powieści, polityczne intrygi, niewiadoma, co do lojalności niektórych z osób sprawia, że książkę czyta się z dużą przyjemnością.
Niemniej jednak muszę przyznać, że nie jest to pozycja, którą czytałam z zapartym tchem, nie mogąc doczekać się, co się wydarzy. Z pewnością dzieje się tak, ponieważ losy bohaterów są nam w dużej mierze znane. Mimo wszystko uważam, że osoby lubiące obszerne powieści traktujące o wojnie, polityce i intrydze znajdą w książce Dobbsa pierwiastek, którego poszukują.

Ewelina




Dobranoc, Auschwitz - Aleksandra Wójcik, Maciej Zdziarski


Kiedy w moje ręce trafi książka o tematyce II Wojny Światowej, zawsze mam ogromne oczekiwania. Jeśli jest to historia oparta na faktach, muszą być one odpowiednio udokumentowane, a przekaz ma być rzetelny i możliwie jak najmniej zawiły. Daty, dokumenty, listy czy zdjęcia zawsze powinny znajdować się w takich publikacjach. Co więcej, tekst powinien być przepełniony emocjami, co w przypadku tego rodzaju literatury dzieje się w zasadzie samoistnie. Na Dobranoc, Auschwitz trafiłam przypadkiem przeglądając ofertę wydawnictwa i pierwszym, co mnie zainteresowało, był przepiękny tytuł. Po przeczytaniu opisu wiedziałam, że ta książka niedługo zasili moje zbiory i tak też się wkrótce stało.

Autorzy przedstawiają w swoim dziele historie pięciu ludzi ocalałych z obozu Auschwitz-Birkenau: Józefa Paczyńskiego, Marcelego Godlewskiego, Lidii Maksymowicz, Karola Tendery i Stefana Lipniaka. Każdy z nich ma inną obozową przeszłość i inne wspomnienia z tamtego czasu, jednak część tychże wspomnień jest także elementem wspólnym. Łączy ich również fakt, że wszyscy musieli przystosować się i odnaleźć w poobozowym życiu, a każdy próbował zrobić to najlepiej jak potrafił. Reportaż podzielony jest na kilka rozdziałów, z czego część z nich poświęcona jest wyżej wymienionym osobom, każdemu z osobna. Znajdują się tam zlepki wspomnień połączone z wydarzeniami teraźniejszymi, co bardziej przypomina pamiętnik, z którego ktoś powyrywał większość stron. Wspomnienia są zazwyczaj krótkie, nie ma tutaj zagłębiania się w szczegóły i analizy, dostajemy tylko suche fakty. Brakowało mi miejscami chronologii i rozwinięcia danego tematu, co uważam za ogromny minus, bo reportaż ten miał naprawdę ogromny potencjał. Największe wrażenie zrobiła na mnie postać Karola Tendery, który to do dzisiaj walczy o to, aby obozy zagłady nie były nazywane polskimi.

Z całą pewnością mogę stwierdzić, że po książki tego typu warto sięgać, aby poznać świadectwa i wspomnienia osób, które przeżyły obozowe piekło. Pamięć o tak strasznych wydarzeniach powinniśmy w sobie pielęgnować, a opowiadania ocalałych są niezaprzeczalnie jednymi z najbardziej wartościowych materiałów. Co najważniejsze, Dobranoc, Auschwitz jest głosem 1 100 000* ludzi, którzy stracili swoje życie w tym obozie i oni również są bohaterami tego reportażu, lecz niestety, nie mogli zabrać już głosu. Taka liczba ludzkich istnień jest dla mnie niewyobrażalna; każdy człowiek miał przecież jakąś rodzinę, marzenia, plany, był ważny dla kogoś innego, nie chciał umrzeć w taki sposób. Dobranoc, Auschwitz to także pewnego rodzaju pożegnanie. Pożegnanie tej garstki ocalałych ze światem, w którym przyszło im dożyć sędziwego wieku. Nie ma już łez, nie ma bólu, krzywd, ani rozpaczy.
* - Źródło: http://auschwitz.org/
Ilona

Samotność w Sieci - Janusz Leon Wiśniewski


Kiedyś dużo ludzi oszalało na punkcie tej powieści. Ostatnio autor poinformował, że rok 2017 poświęca na pisanie jej kontynuacji. Stwierdziłam zatem, że jest to idealny czas na przeczytanie Samotności. Poza tym czułam potrzebę sięgnięcia po miłosną historię, która odpręży i pozwoli na chwilę wytchnienia.

Losy bohaterów przedstawione są za pomocą narracji trzecioosobowej. Ubogacenie przekazu następuje przez zmianę perspektywy - raz świat widzimy oczami mężczyzny, innym razem zaś oczami kobiety. Jest On, czyli Jakub - informatyk, na co dzień mieszkający w Monachium oraz Ona - mieszkanka Warszawy, kobieta pracująca, której imienia nie poznajemy. Ich losy krzyżują się dzięki ICQ - programowi umożliwiającemu czatowanie. Poznają się, kiedy Internet zaczyna stawać się coraz bardziej popularny i daje możliwości, o których wielu nawet nie śniło.

Zaczyna Ona, przypadkowo wybiera właśnie Jakuba i do niego wysyła swoją wiadomość. Staje się to początkiem historii tych dwojga, opowieścią o zauroczeniu, przekraczaniu pewnych granic obyczajowości, oddaniu. Ich niewinna znajomość, rozpoczęta w jakże nietypowych okolicznościach jak na owe czasy, przeradza się w coś znacznie trwalszego. Codzienne czatowanie staje się nieodłącznym elementem ich życia. W weekendy, z racji tego, że Ona nie pracuje i nie ma jej w biurze, nie wymieniają wiadomości. Rodzi to w nich ogromną tęsknotę i poczucie pustki.

W powieści, poza elektroniczną korespondencją, odnajdujemy szereg retrospekcji, które przybliżają nam sylwetki postaci. Właściwie to głównym tematem owych wspomnień jest życie Jakuba. To właśnie jego poznajemy najgłębiej, podczas gdy doświadczenia głównej bohaterki schodzą, mam wrażenie, na dalszy plan.

Czytając tę książkę dzisiaj, w dobie Internetu dostępnego na wyciągnięcie ręki, jestem pewna, że historia tych dwojga nie byłaby tak emocjonująca, gdyby wydarzyła się teraz. Nie byłoby tego oczekiwania, niewiadomej. Pamiętam fragment, w którym Ona rozmyślała, marząc o tym, żeby móc czatować z Jakubem, leżąc w wannie pośród piany. Dzisiaj to nic wielkiego...

Samotność w Sieci to powieść, w której tęsknota ma rolę pierwszoplanową. Bohaterowie tęsknią za sobą nawzajem, za atencją i zrozumieniem. Pragną być dla kogoś kimś najważniejszym. To także historia, gdzie słowa mają wielką siłę - potrafią zawładnąć drugim człowiekiem. Losy tych dwojga są potwierdzeniem na to, że warto poddać się namiętnościom po to, by przeżyć coś niezwykłego. Nawet jeśli trwałość owej wspaniałości nie będzie trwać wiecznie.

Podsumowując, książka przypadła mi do gustu, ale muszę przyznać, że nie wywołała we mnie ponadprzeciętnego zachwytu. Mimo to odczuwałam wiele przyjemności z czytania. Dzięki lekturze odrywamy się na chwilę od szarej rzeczywistości i stajemy się naocznymi świadkami rodzącego się uczucia. Sądzę, że wiele czytelniczek czytając, marzyło o poznaniu takiego mężczyzny jak Jakub. Faceta, który rozumie płeć przeciwną, potrafi słuchać i rozmawiać. Polecam przede wszystkim kobietom, które lubią historie z miłością w roli głównej.
Ewelina



Araf - Elif Shafak


Na samym początku należy zaznaczyć, że Araf to książka wymagająca. Nie jest to lekka lektura, w której treść można zagłębiać się bez względu na otaczającą nas rzeczywistość. Wymaga skupienia i koncentracji, poświęcenia maksimum uwagi. To książka poruszająca ważne tematy, takie jak
samotność towarzysząca obcokrajowcom w nowym miejscu, wyobcowanie i niedopasowanie. Shafak w swej książce stawia na emocje kotłujące się w bohaterach, ich przeżywanie jest dla nich niejednokrotnie udręką. Nie akcję, a świat wewnętrzny wynosi na piedestał. To właśnie rozterki i
przemyślenia są podstawą i to nimi zapełnia kolejne strony opowieści o młodych-dorosłych ludziach szukających własnej drogi.

Elif Shafak kreśli losy znajomych mieszkających w Stanach Zjednoczonych. Jest to grupa różnorodna, zlepek kultur i środowisk. Są trzej mężczyźni - Omer, Abed i Piyu, wspólnie zamieszkujący dom w Bostonie. Są też kobiety - Alegre, Gail i Debra Ellen Thompson. Ich losy przecinają się, a tym, co ich łączy, jest poczucie zagubienia i problem z określeniem własnej tożsamości. To ludzie pełni lęków, którzy nie do końca potrafią odnaleźć się w otaczającej ich rzeczywistości.

Jak pisałam na samym wstępie, akcja powieści nie gra tutaj kluczowej roli. W zewnętrznym świecie niewiele się dzieje, co dla niektórych może być sporym minusem. Mnie osobiście to nie przeszkadzało, a wręcz nadawało pewnej harmonii i utrzymywało całą powieść w sferze wynurzeń i filozofii.

Muszę przyznać, że w pierwszej chwili nie sądziłam, że ta książka mi się spodoba. Ciężko mi było zaprzyjaźnić się ze stylem autorki. Jej sposób pisania, pełen długich zdań ukierunkowanych na uzewnętrznienie ludzkich emocji, był dla mnie początkowo nużący. Później jednak zaczęłam go doceniać i traktować jako atut. Shafak stosuje wiele metafor, jej słownictwo jest barwne i ciekawe. Mam wrażenie, że prowadzi swego rodzaju "grę intelektualną" z czytelnikiem. Mnie się podobało.

Czytając powieść natrafiłam na dwa cytaty, które zwróciły moją uwagę.
"Mówiła, że gdy znika oko, miejsce po nim powinno zostać puste. Jeśli próbuje się je zalepić gliną, to będzie tylko wypełniona gliną pustka. (...) Pustka musi pozostać pustką." Opowiada o tym, że często nie ma na świecie substytutu, zamiennika, jakiego możemy użyć po to, żeby zmniejszyć ból czy tęsknotę. Pewne zdarzenia, ludzie czy momenty są tak wyjątkowe, że nic nie jest w stanie zapełnić próżni, pojawiającej się w momencie straty. Zwraca uwagę na bezsensowność działań zmierzających do wypełnienia miejsca po tym, co odeszło.

"Ale może to nie wietrzna aura pozbawiła roślinę żywotności. Może powód jej usychania tkwił gdzieś w środku i miał niewiele wspólnego z surowością klimatu. (...) Gdy Gail otworzyła okno i wydostała się na zewnątrz, była przekonana, że niektóre rośliny, zupełnie jak niektórzy ludzie usychają i obumierają w środku same z siebie". Niezwykle smutny fragment, który zwraca uwagę na to, że niejednokrotnie nasza egzystencja przepełniona jest smutkiem tkwiącym gdzieś w nas, niezależnie od pozycji, środowiska w którym dorastamy. Możemy mieć pozornie udane i szczęśliwe życie, ale często w środku czujemy się zmartwieni, niedocenieni. Smutek dla niektórych jest czymś naturalnym, pojawiającym się znikąd, bez przyczyny. Tkwi w nas mimo braku realnego usprawiedliwienia dla jego istnienia. Oplata nas, powiększa wewnętrzną pustkę i odbiera sens.

Byłam dość mocno zaskoczona zakończeniem książki. Moim zdaniem jest ona potwierdzeniem na to, że czasami niemożliwym jest odnalezienie wewnętrznego spokoju, mimo prób, jakie podejmujemy.

Araf to powieść przepełniona smutkiem. Pełna niedopasowania, niedoścignionych ideałów, niepogodzenia z samym sobą. Uważam, że to pozycja dla dojrzałego czytelnika.
Jeśli lubicie książki, w których najważniejszą rolę grają ludzkie emocje, to jest to pozycja dla Was. Jeśli nie nudzą Was powieści, w których mało się dzieje, a czytelnikowi serwowane są długie opisy przeżyć i wewnętrznych rozterek, to się nie zawiedziecie.
Dla mnie czytanie Arafa było ciekawym doświadczeniem. W Internecie krążą różne opinie na temat tej książki. Jedni wychwalają ją za jej nietuzinkowość, inni gardzą z powodu przeintelektualizowania. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak.
Ewelina





Styczeń pod lupą

Witajcie w lutym!
Przychodzimy do Was z wieściami na temat ubiegłego miesiąca. Jak możecie zauważyć, post z podsumowaniem zmienił swoją nazwę. Od teraz wszystkie wpisy o tej tematyce będą w ten sposób nazywane. Jak Wam się podoba? ;)

Styczeń był trudnym miesiącem. Po cudownym grudniu spędzonym z najbliższymi, pysznościami i po sylwestrowej zabawie przyszedł czas na nowy rok. Dla studentów zaczął się on przygotowaniami do sesji, zaliczeniami i nauką. Nas też to nie ominęło! Jesteście ciekawi co udało nam się przeczytać? Jak wyglądał nasz czytelniczy miesiąc? Jeśli tak, to zapraszamy na krótkie podsumowanie.

Ewelina:

Zacznę od narzekania, bo styczeń był dla mnie wyjątkowo trudny. Brakowało mi czasu dla siebie, w głowie kotłowało się tysiące myśli, byłam chronicznie zdenerwowana i z niczym nie mogłam się wyrobić. Mimo to starałam się nie zaniedbywać czytania, chociaż ilość przeczytanych przede mnie pozycji jest dość skromna.

1. Hotel nad oceanem Colleen Coble
Książka prezent, której byłam bardzo ciekawa. Mimo, że nie jest to pozycja popularna i mało na jej temat w sieci, po wpisie Marioli (@kogellmogell) zdecydowałam, że przeczytam tę powieść.
Muszę przyznać, że nie jestem zachwycona tą lekturą. Język autorki i dialogi były bardzo przeciętne. Sama akcja, choć całkiem oryginalna, jako całość zdawała się mocno przekoloryzowana. Jeśli miałabym polecać komuś tę pozycję, to młodszym ode mnie czytelnikom.
Ocena: 5/10

2. Araf Elif Shafak
Intrygująca. Powieść o poszukiwaniu własnego ja, tożsamości, o zagubieniu i niezrozumieniu. To książka, w której nie liczy się akcja, ale wewnętrzne rozterki bohaterów. Nie będę pisać już nic więcej - jutro pojawi się wpis z recenzją tej pozycji!
Ocena: 7,5/10

3. Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty Bartek Popiel
Książka z serii motywujących. Sięgnęłam po nią w czasie sesji, kiedy miałam totalny zastój i brak sił na cokolwiek. Nie jest to długa lektura, ale spełniła swoje zadanie. Autor opowiada w niej o tym, jak stać się bardziej efektywnym, jak zdobyć kontrolę nad swoim życiem i czasem. I choć dla wielu jest to oczywiste, dla mnie w tamtym czasie takie nie było.
Jeśli lubicie tego typu książki, to myślę, że warto po nią sięgnąć. Darmowy ebook można pobrać na stronie autora - tutaj klik.
Ocena: 7/10

Odbiegając od tematu chciałam Was zapytać, czy Wam też tak ciężko idzie ocenianie książek w sali dziesięciostopniowej? W zasadzie w jakiekolwiek skali.  O ile bardzo lubię recenzować książki i o nich pisać, o tyle kiedy przychodzi do wystawienia oceny, mam z tym niemały problem. Robię to trochę po omacku i zawsze czuję się w tej kwestii niepewna. Kto ma tak jak ja - ręka w górę! ;)

Ilona:

Pewnie część z Was w styczniu przygotowywała sobie jakieś postanowienia noworoczne związane z czytelnictwem - tak było również ze mną. W 2017r. chciałabym przeczytać przynajmniej 80 książek i jest to moje pierwsze takie wyzwanie książkowe. Mam nadzieję, że w tym roku będę wybierać same dobre książki!

W styczniu udało mi się przeczytać 5 książek (jedna z poniższych jest obecnie u babci, więc musiałam ją na zdjęciach zastąpić):

1. Dziewczyna, którą kochałeś - Jojo Moyes
Dziewczyna, którą kochałeś to już trzecia książka Moyes, jaką miałam okazję przeczytać i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Początkowo fabuła przedstawiona jest przez Sophie, której kraj dotknęło piekło I WŚ. Ukochany mąż kobiety, Eduard, walczy na froncie, a jedyne, co jej po nim pozostało, to portret, który dla niej namalował. Jest to piękna powieść historyczna, w której przeszłość bezustannie przeplata się z teraźniejszością. Książkach o ogromnej miłości, tęsknocie, a także nadziei.
Ocena: 8/10

2. Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość - Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka
Biografia przedstawiona w formie wywiadu. Pytania zostały bardzo ciekawie dobrane, choć gdzieniegdzie czułam niedosyt i chciałam, aby Żyłka "drążył temat" dalej. Tematy są rozbieżne - przechodzimy z autorami od okresu dzieciństwa ks. Jana poprzez drogę do kapłaństwa, chorobę, a także wybudowanie hospicjum. Nieodłącznym elementem jest oczywiście wiara. Bardzo ciekawa pozycja dla każdego, kto kiedykolwiek słuchał lub oglądał księdza Kaczkowskiego.
Ocena: 8/10

3. Już czas - Jodi Picoult
Kolejna książka mojej ulubionej autorki, której styl uwielbiam. Opowiada o 13-letniej Jennie, niemogącej pogodzić się ze zniknięciem swojej matki. Dziewczynka postanawia dowiedzieć się, co zdarzyło się w przeszłości i dlaczego mama ją zostawiła. Na swojej drodze spotyka jasnowidzkę oraz byłego detektywa. Co wspólnie odkryją? Warto się przekonać, książka wciąga niesamowicie.
Ocena: 7/10

4. Dobranoc, Auschwitz. Reportaż o byłych więźniach - Aleksandra Wójcik, Maciej Zdziarski
Spodziewałam się znacznie więcej po tej książce. Opisuje ona losy 5 osób, które przeżyły Auschwitz; każdej z nich poświęcony jest osobny rozdział. Po części są to wspominki z obozu, a po części opis ostatnich lat życia byłych więźniów. Niestety, historie są bardzo krótkie, tematycznie bardzo przemieszane i niekiedy niechronologicznie ułożone. Tekst wygląda jak złożenie kilku urywków z pamiętnika prowadzonego przez całe życie, gdzie chciałoby się przeczytać coś więcej, a wątek już jest zamknięty. Nie podobała mi się również stylistyka ze względu na liczne krótkie zdania. Recenzja wkrótce będzie dostępna na blogu.
Ocena: 6/10

5. Araf - Elif Shafak
Z tą książką dość mocno się wymęczyłam, bardzo ciężko czyta mi się powieści, w których jest praktycznie zero akcji, a jeśli już jest, to kompletnie nic nie wnosi. Owszem, książka porusza bardzo ważne tematy, takie jak wyobcowanie, samotność, odmienność, ale sposób, w jaki zostały one przedstawione, pozostawia dla mnie wiele do życzenia. Bardzo mało realnej treści, według mnie powieść ta jest przeintelektualizowana.
Ocena: 3/10
Również w styczniu przywędrowało do mnie łącznie 13 książek! Póki co, jest to chyba mój rekord. Tylko 3 z nich kupiłam sama: Listy (dorwane na Allegro za 5zł, nie mogłam się nie skusić), Kochając Pana Danielsa i Dobranoc, Auschwitz. 5 książek dotarło do mnie w ramach współpracy z wydawnictwami, z czego się bardzo cieszę! Biały trop dostałam za wygraną w konkursie u @bardziejlubieksiazki, a wymarzoną serię Millenium sprezentował mi chłopak :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...