Bez mojej zgody - Jodi Picoult

8/13/2016


Już na samym wstępie powiem Wam, że to pozycja, którą trzeba przeczytać. Jest niezwykle wzruszająca, do granic prawdziwa, poruszająca wiele życiowych problemów, traktująca o miłości w rodzinie, pokonywaniu przeciwności losu.

W książce znajdziemy opisy zdarzeń i uczuć z perspektywy każdego z głównych bohaterów – daje to dobry i szeroki wgląd w świat rodziny Fitzgeraldów. Poznajemy świat widziany oczami Anny – siostry poczętej po to, by ratować życie Kate. Anna to młoda, wchodząca w wiek dojrzewania dziewczyna, która podejmuje życiowo ważną decyzję – postanawia o siebie walczyć. Cała historia rozpoczyna się właśnie od tego zdarzenia, które wystawia na próbę relacje bliskich sobie ludzi i stawia ogromny znak zapytania względem przyszłości rodziny. Początkowo decyzja Anny wzbudza mieszane uczucia – z jednej strony starasz się zrozumieć racje nastolatki, z drugiej zaś nie możesz pojąć, jak można podjąć tak brzemienną w skutkach decyzję. Później okazuje się, że nie wszystko jest tak oczywiste, jakby się mogło wydawać. Poznając całość historii zaczynasz zastanawiać się, jak odważnym i pełnym miłości trzeba być, aby przyjąć takie "wyzwanie". W tak młodym wieku zawalczyć o to, czego pragnie osoba, którą kochasz, mając na uwadze to, jak bardzo oddali cię to od reszty bliskich. Anna to bohaterka, która zostaje poddana ogromnej próbie siostrzanej miłości, z której wychodzi obronną ręką.

Mówiąc o rodzinie Fitzgeraldów nie sposób nie wspomnieć o Kate – starszej córce. Jest to chora na białaczkę młoda dziewczyna, która każdego dnia walczy o życie. Niezwykle cierpi, większość swego życia spędza w szpitalach. Nie wiedzie życia typowej nastolatki, nie ma znajomych, nie wychodzi na pierwsze randki. Ma jednak niezwykłe szczęście, prawdziwą i oddaną przyjaciółkę – Annę. Wokół choroby Kate koncentruje się całe życie Fitgeraldów, jej stan zdrowia wyznacza rytm dnia, miesiąca, całych lat.

Bez mojej zgody to także książka o dorastaniu i towarzyszącym mu buncie. Pisząc to mam na myśli Jessego – syna i brata. Narkotyki, zabawy z ogniem, niebezpieczna jazda to coś, co lubi. Z pozoru może wydawać się gruboskórnym młodym człowiekiem, szybko jednak okazuje się, że jest to wrażliwy chłopak, który swym zachowaniem prosi o zwrócenie na niego uwagi. Choć wszystko wskazuje na to, że jego postępowanie zaprowadzi go co najwyżej za kartki, dochodzi w nim do przemiany, a ostatnie strony książki są tylko tego potwierdzeniem.

Ważnym aspektem w książce jest miłość pomiędzy rodzicami – Sarą i Brianem. Niewątpliwe jest to, że owa miłość zostaje wystawiona na próbę i to niejednokrotnie. Jednym z takich momentów jest wiadomość o chorobie Kate – tak traumatyczne doświadczenie często poróżnia i oddala od siebie ludzi. Można powiedzieć, że i tak trochę dzieje się w tym przypadku. Sara całe swe życie podporządkowuje swej córce, każda rozmowa z mężem jest z Kate w roli głównej. Fitzgerladowie przestają mówić o sobie, swoich potrzebach i uczuciach, ponieważ wszystko to przesłania choroba ich dziecka. Brian zaczyna zastanawiać się, gdzie podziała się kobieta, którą kochał. Gdzie ta beztroska Sara, z którą mógł bez przerwy rozmawiać, którą podziwiał, i która była dla niego niezwykła. Owe rozterki Briana ukazują, jak zakochani w sobie ludzie stają się dla siebie coraz bardziej obcy. Historia miłości Briana i Sary przypomniała mi o tym, jak bardzo należy się starać, jak ogromną pracę należy włożyć w związek. Zwróciła uwagę na czas, jak powinniśmy poświęcać sobie nawzajem, aby utrzymać więź łączącą dwoje ludzie.

Mówiąc o tej powieści należy także pochylić się nad postacią Sary, jako matki. Jest to osoba, która w moich oczach zyskuje ogromny szacunek – każdego dnia walczy o życie Kate, rezygnuje z życia zawodowego, oddaje się w całości rodzinie. Staje także przed trudnym, a może nawet niewykonalnym w tym przypadku zadaniem kochania i obdarowywania uwagą każdego ze swych dzieci jednakowo. W momencie rozpoczęcia konfliktu pomiędzy nią, a młodszą córką, odczuwa się pewien dyskomfort – jako czytelnik nie wiedziałam po czyjej stronie należy stanąć. Zachowanie Sary, wielokrotnie pozbawione choćby chęci zrozumienia córki, budziło we mnie gniew i poczucie niesprawiedliwości. Z drugiej zaś strony zastanawiam się, co sama zrobiłabym w tej sytuacji?

Koniec powieści jest niezwykle wzruszający i zaskakujący, a łzy same cisną się do oczu.
Bez mojej zgody to książka, po którą trzeba sięgnąć. Dostarcza ogromu odczuć, podczas czytania zmusza do refleksji, nie jest to książka, którą ot tak stawia się na półce i po chwili o niej zapomina. Wspaniała historia miłości między rodzeństwem, miłości rodzica do dziecka. Powieść o pokonywaniu przeciwności losu, o ciągłej walce, o tym, że "nie istnieje ustawowy limit cierpienia".

Ewelina

Podobne posty:

2 komentarze

  1. Dawno temu oglądałam film na podstawie tej książki, który bardzo mi się spodobał, jednak papierowej wersji nie miałam okazji przeczytać. Ale Wasza recenzja przypomniała mi, jak lubię tego typu historię i chyba w najbliższym czasie wezmę się za czytanie :)

    Pozdrawiam, obserwuję i serdecznie zapraszam do siebie na recenzję książki "Zanim się pojawiłeś" :)

    www.planeta-recenzji.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Subscribe