Jane Eyre - Charlotte Brontë

8/28/2016



Twórczość Charlotte Brontë uchodzi za klasykę literatury angielskiej. Czy nie jest to wystarczający powód, aby sięgnąć po tę książkę?
Rzecz jasna, z uznanymi przez czas i ludzi dziełami bywa różnie - zdarza się, że do nas nie przemawiają. Nie potrafimy poczuć ducha minionej epoki, niekiedy tekst bywa dla nas niezrozumiały, czasami nudny. Pisząc to mam w głowie lektury szkolne, które niejednokrotnie budziły we mnie takie odczucia. W przypadku Jane Eyre nic takiego nie czułam, potrafiłam wejść w głąb świata przedstawionego i delektować się losami głównej bohaterki.

Tytułowa Jane Eyre jest narratorem powieści, przez co poznajemy świat widziany jej oczami. Od samego początku jawi się jako niezależna i pełna odwagi. Potrafi bez oporu przedstawić własne zdanie wychowującej ją wujence, przez co uważana jest za niezwykle niegrzeczną i nieułożoną dziewczynę. W domu swego wujka nie zaznaje miłości, której jak każdy pragnie. Szansą dla niej staje się wyjazd do Lowood. Tam rozpoczyna nowe życie, z dala od poniżającej ją ciotki i kuzynostwa. Ten nowy etap jest jednak trudny i niejednokrotnie przynosi bolesne doświadczenia. Z biegiem lat życie Jane zaczyna nabierać oczekiwanego przez nią kształtu - rozpoczyna pracę jako guwernantka. Ten krok przynosi kolosalne zmiany - poznaje Pana Rochestera. Pracodawca staje się obiektem jej uczuć, a miłość którą go darzy, zostaje odwzajemniona. Brzmi idealnie? Nic bardziej mylnego.

Kiedy losy Jane i pana Rochestera się splatają, a następnie nieubłaganie komplikują, przedstawiony zostaje nam, po raz kolejny, obraz głównej bohaterki - niezłomnej i silnej. Kolejne doświadczenia i trudy, jakie spadają na młodą kobietę, nie są powodem jej klęski. Wręcz przeciwnie, w moich oczach staje się jeszcze bardziej odważna i niezwyciężona. Jane Eyre to postać kobiety - ideału jak na owe czasy. Ma cechy, które zapewniają jej niezależność i mimo iż ulega potędze miłości, staje się chwilami bezbronna i w całości oddane mężczyźnie, pozostaje istotą, która sama o sobie decyduje. Podejmuje niezwykle odważną decyzję, kładąc kres temu, co nie jest zgodne z jej przekonaniami.

Jane to postać, która potrafi o siebie zadbać. Należycie wypełnia swoje obowiązki, jest sumienna i pracowita. Nie pragnie wygód, jakie zapewnić jej może wybranek serca. O wiele bardziej od pieniędzy liczy się dla niej uczucie, dobre i wartościowe życie.

W opisie książki możemy przeczytać, że jest to powieść, która "nie odwołuje się do zasad moralnych i konwenansów, lecz kładzie nacisk na przymioty serca". Zdecydowanie w powieści króluje uczuciowość i to przez nią dyktowane są losy bohaterów, ale moim zdaniem zasady moralne wciąż mocno tkwią w Jane, a ta jest im posłuszna. To właśnie one nie pozwalają jej na zrobienie tego, czego oczekuje od niej pan Rochester. Niewątpliwie dochodzi do złamania konwenansów - sama miłość zrodzona między biedną guwernantka a panem domu jest tego potwierdzeniem.

Pisząc o tej powieści pozwolę sobie wspomnieć o pewnej bohaterce, która towarzyszy Jane w Lowood - Helence. Jest to dziewczyna, która przebywa tam jako uczennica. Staje się przyjaciółką tytułowej bohaterki, wnosi światło i radość. Niesie nadzieje i tłumaczy, jak ważna jest pokora. Przez cały czas jest pełna wdzięczności za życie, czego uczy Jane. Jeśli sięgnięcie po tę pozycję, zwróćcie uwagę na tę bohaterkę, ponieważ moim zdaniem niejednego można się od niej nauczyć.

Na kilka słów zasługuje także postać pana Rochestera - mężczyzny, któremu swe serce ofiaruje Jane. Jest to bohater nieszczęśliwy, można rzec tragiczny. Jego przeszłość staje na przeszkodzie do wspólnego szczęścia kochanków, jest piętnem, które odciska się i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Myślę, że zakończenie powieści usatysfakcjonuje większość czytających. Potwierdza ono potęgę uczucia, staje się niejako nagrodą dla całego życia Jane, wzbudza poczucie sprawiedliwości. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takiego biegu zdarzeń, w głowie zaprojektowałam swoją wizję końca powieści, która się nie spełniła. Fakt ten uważam za ogromny plus.

Jane Eyre to powieść, której czytanie było miłym doświadczeniem. Uwielbiam nastrój tam panujący. Romantyzm i konwenanse, obrazy dworów i willi, kobiety w długich sukniach, czas biegnący powoli. Te wszystkie elementy sprawiły, że czułam się odprężona oddając się lekturze. Jest to książka dość obszerna, sporo w niej opisów, mniej akcji i zdarzeń. Sądzę zatem, że znajdzie ona miłośników w gronie tych, którzy tak jak ja kochają nastrój romantyzmu, ułożenia i dystansu, jaki panował w owych czasach.

Ewelina

Podobne posty:

0 komentarze

Subscribe