Wyśnione miejsca - Brenna Yovanoff

8/25/2016



Wyśnione miejsca potrafią zaintrygować jeszcze przed sięgnięciem po książkę. Tajemnicza aura snu spowijająca powieść, łatwo wzbudza zainteresowanie. Tak było również w moim przypadku, musiałam się więc przekonać, czy rzeczywiście jest ona warta uwagi.

Czytelnik zaznajamia się ze światem przedstawionym dzięki pierwszoosobowym opisom dwójki głównych bohaterów - Waverly i Marshalla. Są to nastolatkowie uczęszczający do tej samej szkoły i dzielący niektóre zajęcia.  Diametralna różnica w ich codziennym zachowaniu nie przysparza im okazji do zgłębienia koleżeńskiej relacji.

Waverly sprawia wrażenie dziewczyny idealnej. Świetnie się uczy, jest zawsze przygotowana do zajęć, startuje w zawodach biegowych i przynależy do szkolnej śmietanki towarzyskiej za sprawą swojej najlepszej przyjaciółki Maribeth, której jest cieniem. Mieszka w schludnej dzielnicy, ma powodzenie u płci przeciwnej. Czy siedemnastolatka mogłaby narzekać na takie życie?

Marshall pokazuje się rówieśnikom głównie z tej gorszej strony – opuszcza zajęcia lub jest nieprzygotowany i zaspany. Nie otacza go grono kolegów, wystarcza mu jedyny oddany przyjaciel Ollie. Problemy w rodzinie mocno odcisnęły piętno na jego postrzeganiu świata i siebie samego. Uważa się za nikogo, a kiedy tylko ma okazje, upija się, aby choć na chwilę zapomnieć o problemach. Czy z takiego zaplątania się, można jeszcze podnieść głowę do góry i zmierzyć się z przeciwnościami?

Z obrazów uczuć i opisów emocji doznawanych przez dwójkę nastolatków, na pierwszy plam wysuwa się ogromna różnica światów, w których żyją. Jest to schemat często powielany w opowieściach dla młodzieży, jednak w tym przypadku te dwie rzeczywistości nie są ze sobą bezpośrednio skonfrontowane. Myśli Waverly dotyczą przede wszystkim codziennego odnajdywania się w szkolnych realiach i zawiłościach towarzyskich, natomiast oczami Marshalla widzimy głównie problemy rodzinne i problemy z nim samym. Oboje próbują jakoś sobie z tymi problemami poradzić, jednak nie udaje im się to i jedynym sposobem jest ucieczka. Dla Waverly taką odskocznią jest wyczerpujące bieganie, a dla Marshalla upijanie się w towarzystwie brata i przyjaciela Olliego. Co z tego, że oboje mają świadomość, że to tylko chwilowa ucieczka, a rzeczywistość tak czy inaczej wróci, na nic się to nie zdaje i brną dalej, uciekając. Jak nie zaburzyć tej urojonej stabilności, a jednocześnie wyrwać się z niej bez skazy?

Przy takim obrazie tej dwójki bohaterów ciężko jest znaleźć jakiś wspólny czynnik, który połączyłby ich ze sobą. Udaje się to zrobić w niewyjaśniony sposób. Waverly cierpi na nieustanną bezsenność, której okoliczności nie są wytłumaczone. Dziewczyna próbuje technik relaksacyjnych, dzięki którym udaje jej się zasypiać. W jednym z takich snów spotyka Marshalla i od tej pory wszystko się zmienia. Razem z Waverly czytelnik zadaje sobie pytanie, czy to naprawdę jest tylko sen, czy może jest to już rzeczywistość?

Motyw snu w tej powieści jest zagadkowy i zastanawiający, ponieważ nie jest do końca wyjaśniony. Aby lepiej wczuć się w klimat książki, starałam się czytać ją przy zapalonej świecy, na skraju jawy i snu, czego zdecydowanie nie żałuję. Mimo, że nie ma tutaj wartkiej akcji lub niespodziewanych jej zwrotów, czytelnik dostaje piękną powieść o dorastaniu i poznawaniu samego siebie, o kształtowaniu się charakteru głównie poprzez obecność innych osób i pod ich wpływem. Kluczowym elementem jest tutaj próba sprostania rzeczywistości i oczekiwaniom, a jednocześnie ucieczka od nich. Ukrywanie prawdziwego „ja” w celu ochrony siebie i złudne dążenie do bycia idealnym kosztem siebie. Trzeba jednak pamiętać, że „nikogo nie da się uratować przed samym sobą”.

Ilona

Podobne posty:

0 komentarze

Subscribe