Złodziejka książek - Marcus Zusak

9/26/2016



Złodziejka książek to powieść, którą od dawna chciałam przeczytać. Miałam wobec niej duże oczekiwania i zdecydowanie się nie zawiodłam.

Jest to książka traktująca o losach młodej dziewczynki w czasach II wojny światowej. Liesel Meminger, bo tak jej na imię, poznajemy w momencie, kiedy ma trafić do domu swych przybranych rodziców i rozpocząć nowy etap w swoim życiu, w miejscowości niedaleko Monachium. Tak też się dzieje, jednakże zdarzenia poprzedzające to, zapadają Liesel głęboko w pamięć, jako te niezwykle traumatyczne, o których trudno zapomnieć.

Od samego początku książki w czytelniku rodzi się poczucie, że Liesel to niezwykłe dziecko. Dlaczego? Bo mimo całego bólu, potrafi żyć. Początki nie są łatwe, ale z biegiem czasu adaptuje się w nowym środowisku. Poznaje Rudego, z którym spędza mnóstwo czasu. Chodzi do szkoły, pomaga swej przybranej matce, uczy się. Spędza dużo czasu z ojcem, a ich relacja staje się niezwykle ciepła i pełna miłości. Liesel żyje mimo całego okrucieństwa i tego, że przyszło jej dorastać w czasach, kiedy wojna zbiera obfite żniwo.

Złodziejka książek to pozycja, z której można czerpać garściami. Znajdziemy w niej lekcje człowieczeństwa i nadzieję na to, że są na świecie ludzie, którzy potrafią pomóc bliźniemu. To jest tutaj niezwykłe, bowiem w czasach, w których żyli bohaterowie powieści, często trudno było o zwyczajną, ludzką dobroć.

Postacią, która budzi niezwykle ciepłe uczucia i wiele nas uczy, jest przybrany ojciec Liesel - Hans. To bohater, którego nie sposób zapomnieć. Od samego początku odnajduje się w roli ojca, potrafi otoczyć miłością i troską dziewczynkę, która trafia pod jego dach. Co więcej, jest to człowiek uczciwy i dotrzymujący danego innym słowa. Hans jest mężczyzną zdolnym do poświęceń w imię dobra i sprawiedliwości.

Pisząc o Złodziejce książek nie można pominąć Maxa - Żyda, który pojawia się na drodze rodziny Liesel. Hans i jego żona dają mu schronienie. Pojawienie się nowego lokatora wymaga od całej rodziny poświęcenia, wspólnego zgrania i milczenia. Żyd, tak przez wszystkich niechciany, staje się częścią ich rodziny. Postać Maxa przypomina czytelnikowi, w jak ciężkim położeniu była ludność żydowska w czasie II wojny światowej. Jak wiele cierpienia, udręk i smutku musieli odczuć, jak trudno było im żyć, prosić o pomoc. Może się nam wydawać, że wiedza ta jest dla każdego oczywista, jednakże sądzę, że przypomnienie o czasach, w których ludzkie życie miało małe znaczenie, jest istotne. Pozwala nam nabrać szacunku do tego, co mamy. Każe zastanowić się nad wartością człowieka. Jest refleksją nad tym, ile złego potrafimy wyrządzić sobie nawzajem.

Ciekawe w książce jest to, że autor narratorem czyni Śmierć. Jest to zabieg, który podkreśla mroczność owych czasów i nieuchronność zbliżającego się końca. Pokazuje, że kres ludzkiego życia czai się za rogiem. Ponadto uczynienie narratorem Śmierci, daje nam wgląd w jej myśli. Dowiadujemy się, że ona sama ma trudność z poradzeniem sobie z własnymi obowiązkami. Przytłacza ją ogrom pracy, upadek ludzkości.

Ważnym motywem w powieści są książki. Dają one możliwość odkrywania nowego świata, radzenia sobie z otaczającą rzeczywistością. Są spoiwem ludzi, przynoszą ukojenie w trudnych momentach.

W Złodziejce książek znajdziemy, poza cudowną treścią - piękne ilustracje. Bardzo mi się to podobało, ponieważ książki, które zwykle czytam, są ich pozbawione.

Jeśli ktoś zapyta, czy polecam tę pozycję, to zdecydowanie powiem, że tak. Czytelnicy, którzy lubią powieści osadzone w czasach II wojny światowej z pewnością będą zadowoleni. Złodziejka książek dla każdego może być lekcją, to taka pozycja, z której możemy czerpać, o której możemy dyskutować i rozmyślać. Czy nie takie książki właśnie powinniśmy czytać?

Ewelina

Podobne posty:

4 komentarze

  1. Uwielbiam "Złodziejkę książek"! To dzięki niej pokochałam tematykę II wojny światowej i czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam ją już jakiś czas temu, jednak pamiętam, że emocji było bardzo dużo. Oczywiście płakałam (chociaż w tamtym czasie o wiele trudniej było doprowadzić mnie do płaczu, z wiekiem coraz częściej się rozklejam). Cudowna, wartościowa opowieść. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie bardzo wartościowa. Ja o dziwo przy tej powieści nie płakałam, ale zwykle czytając o losach ludzi podczas II wojny światowej się wzruszam.
      Pozdrawiam serdecznie, E. :)

      Usuń

Subscribe