Marcowe fiołki - Sarah Jio

12/16/2016


Marcowe fiołki to powieść, która przez Library's Journal uznana została za najlepszą książkę roku. Na okładce można zobaczyć kilka słów od samej Jodi Picoult ("Co powstanie, gdy połączysz historię miłosną i tajemnicę z przeszłości? Marcowe fiołki, pełna niespodzianek opowieść o tym, że przeszłość zawsze do nas wraca"), co mówiąc szczerze, zachęciło mnie do zakupu tej pozycji.

Kiedy zaczęłam czytanie tej książki miałam dość mieszane uczucia. Nie bardzo podobał mi się styl autorki, miałam wrażenie że to bardzo mierna powieść. Nie poddawałam się jednak, bo nie mam w zwyczaju odkładania książki bez jej wcześniejszego przeczytania. I dobrze się stało! Pewnej niedzieli, kiedy potrzebowałam jedynie relaksu i tego, aby o niczym ważnym nie myśleć, ta pozycja okazała się zbawienna. Spędziłam z nią połowę swojego dnia i byłam ostatecznie usatysfakcjonowana.

Historia rozpoczyna się w momencie kiedy główna bohaterka - Emily staje na rozstaju dróg. Jej życie zawodowe i osobiste kuleje, spotyka ją dość dużo przykrości, przechodzi coś na kształt załamania. Z pomocą nadchodzi mieszkająca na wyspie ciotka Bee, która zaprasza ją do siebie.

Wyjazd jest początkiem wspaniałej historii. To właśnie wizyta u ciotki jest punktem, od którego zaczyna się prawdziwie dobra lektura. Jest wiele tajemniczości, sporo romantycznych wątków i zawiłości. Pojawia się dwóch mężczyzn, którzy są zainteresowani Emily. Co najważniejsze - znaleziony zostaje pamiętnik, skrywający w sobie wiele niewiadomych. Razem z główna bohaterką śledzimy losy osób pojawiających się we wspomnianych zapiskach. Kiedy czytałam tę powieść, byłam niezwykle ciekawa treści zawartej w pamiętniku. To on stanowi fundament całej powieści i jest czymś, co spina wszystko w jedną, solidną całość.

Powieść trzyma w napięciu i powoduje, że czytelnik chce ją czytać, po to aby dowiedzieć się prawdy, rozwikłać zagadkę. Jest to ogromny plus, ponieważ nic tak nie smuci, jak mdła historia, od której łatwo się oderwać. W Marcowych fiołkach bardzo podobał mi się motyw przeszłości, która pozostaje w nas, wraca i nie pozwala o sobie zapomnieć. Przeszłość staje się czymś, od czego nie sposób uciec. Co więcej, rodzinne i miejscowe tajemnice podsycają napięcie i wzbudzają duże zainteresowanie.

Podsumowując, uważam że Marcowe fiołki to naprawdę dobra lektura. Nie jest to z pewnością literatura dla bardzo wybrednych, ale książka, przy której można się zrelaksować. Poleciłabym ją większości, jeśli nie każdej, z kobiet, które lubią piękne, romantyczne opowieści. To idealna historia na długie wieczory, nie brakuje w niej budzących ciekawość wątków. Książka jest typowym kobiecym czytadłem o miłości. Mimo, że momentami historia wydaje się mało prawdopodobna, to czyta się ją naprawdę przyjemnie. Z chęcią obejrzałabym ekranizację tej powieści, której niestety na dzień dzisiejszy nie ma.

Ewelina



Podobne posty:

2 komentarze

  1. Czytałam w tamtym roku Dom na plaży autorki. Jedna książka za mną, ale zakładam, że pozostałe są podobne - raczej spokojne, mniej wymgające i bez efektu "wow". Ale Dom na plaży wcale nie był zły, a sama fabuła oraz tło (Haiti, II WŚ) były naprawdę oryginalna. Marcowych fiołków nie mam, za to na półce czeka Jeżynowa zima. Którą, ze względu na tytuł, pewnie przeczytam w przeciągu miesiąca :)

    Pozdrawiam, przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcowe fiołki może i nie mają efektu "wow" i tak jak pisałam, nie jest to lektura dla wymagających i żądnych literatury "na poziomie", ale mimo to bardzo przyjemnie spędziłam z nią czas :) E.

      Usuń

Subscribe