Oddawaj różdżkę, Phong! - Łukasz Wasilewski

12/10/2016


Zapewne nie ja jedna zastanawiałam się nad tajemniczym tytułem tej powieści przed jej przeczytaniem. Mi zasugerował on tyle, że zaczęłam spodziewać się książki, która będzie wyrywać się ze znanych schematów i motywów, a co za tym idzie, liczyłam na porywającą lekturę. Czy Oddawaj różdżkę, Phong! spełniła moje oczekiwania, dowiecie się poniżej.

Już początek historii wzbudza ciekawość, ponieważ nie od razu poznajemy głównych bohaterów, jak to zwykle bywa. Przez kilka pierwszych rozdziałów pojawiają się kolejne osoby, całkiem, wydawałoby się, nie powiązane ze sobą. Tam, gdzie kończy się jeden wątek, rozpoczyna się następny, niemający nic wspólnego z poprzednim. Na początku można się trochę w tym pogubić, jednak po jakimś czasie wszystko zaczyna układać się w całość, co jest na swój sposób intrygujące, ale też irytujące, bo stosunkowo późno klaruje się główny wątek powieści.

Głównego bohatera od początku owija nutka tajemniczości. Nie dowiadujemy się wiele o zagadkowym Szatynie, pracującym w dziwnej fundacji i wykonującym specyficzne zadania. Na przestrzeni kolejnych rozdziałów jego obraz zaczyna się powoli wyostrzać. Kolejno poznajemy też trzy kobiety: Zosię - znaną pisarkę, zamierzającą wydać właśnie nową powieść, Tatianę - zmysłową dziewczynę, skrywającą pewien sekret oraz Natalię - typowego geeka z talentem rysowniczym i dużą wyobraźnią. Co połączy te dziewczyny z Szatynem? Czy łączy je coś szczególnego? Historia oferuje nam sporo takich zagadek, a rozwiązywane są one krok po kroku.

Przyznam, że Szatyn nie wzbudził we mnie zbyt dużej sympatii, może nieznacznie zmieniło się to pod koniec powieści. Najciekawszą postacią wydawała się mi główna bohaterka Natalia - ze swoim ciętym komentarzem i nietypowym stylem bycia wyróżniała się na tle innych. Na wspomnienie zasługuje też Stasiu, którego zachowanie było absolutnie niedorzeczne, ale nadające historii smaczku. Bohaterów jest dość dużo, jednak brakowało mi wnikliwego spojrzenia w ich osobowości (a szczególnie głównych postaci), niekiedy też na motywy ich zachowań, nie pomijając także całej otoczki tajemniczej fundacji, której cel i założenia zostały tylko pobieżnie wytłumaczone. Praktycznie wszystko poznajemy, niestety, tylko powierzchownie, a reszty musimy się domyślać. Mimo tego nie ujmuje to znacząco książce. Im bliżej końca, tym akcja nabiera tempa i kiedy już mniej więcej zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi, z niecierpliwością czekałam na kolejne wydarzenia.

Podsumowując, Oddawaj różdżkę, Phong! jest nietypową powieścią z elementami absurdalnego humoru i romansu, jednak z bardzo przewrotną akcją. Lekka, niewymagająca, idealnie będzie się nadawać na zimowe wieczory, a do tego zapewni czytelnikowi dawkę śmiechu. Zaskakująca i nieprzewidywalna, na każdym kroku zastanawiałam się, co się może za chwilę zdarzyć i jak bardzo pokomplikuje to dotychczasową akcję. Niebezpośrednio wyłania się w niej obraz pewnej wspaniałej przyjaźni, jaka chyba często się nie zdarza. A wracając do tytułowego Phonga, to... Sami musicie się przekonać! Jeżeli ktoś potrzebuje przyjemnej lektury, to zdecydowanie polecam tę debiutancką książkę Łukasza Wasilewskiego.

Ilona

Podobne posty:

1 komentarze

  1. Również jestem w posiadaniu e-booka "Oddawaj różdżkę, Phong!" i szczerze powiedziawszy trochę boję się przysiąść do niego, bo nie mam pojęcia czego mam się spodziewać. Jednak po Twojej recenzji jestem jeszcze bardziej ciekawa tego debiutu i odrobinę spokojniejsza jeśli chodzi o jej treść :)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe