Zima koloru turkusu - Carina Bartsch

12/14/2016



Przypuszczam, że ten, kto czytał już pierwszą część przygód Emely i Elyasa, jest na pewno zainteresowany drugą. Myślę, że naprawdę bardzo ciężko nie polubić tej dwójki bohaterów i ich nietypowych historii. Przy kolejnych częściach jakiejś serii, zadanie ocenienia książki jest trudniejsze, bo mamy porównanie do poprzedniej, a jeśli jest ona dobra, to znacznie ciężej sprostać zadaniu jej następczyni. Czy w przypadku Zimy koloru turkusu też tak było?

Na wstępie muszę zaznaczyć, że w tej recenzji mogą znajdować się spoilery dotyczące Lata koloru wiśni, więc jeśli ktoś jeszcze nie miał z nim do czynienia, a zamierza przeczytać w niedalekiej przyszłości, to lepiej ominąć ten akapit. W poprzednim tomie historia Emely i Elyasa urwała się w momencie intrygującym, kiedy to Elyas zaniechał kontaktów z Emely i to z nieznanych dziewczynie powodów. Uważny czytelnik zapewne domyślił się, co mogło kierować chłopakiem, że podjął taką decyzję, jednak Emely pozostała w niewiedzy. Nie ukrywam, że od razu chciałam dowiedzieć się, co będzie dalej, ale na moje nieszczęście nie było w bibliotece żadnego egzemplarza Zimy koloru turkusu. Zaległości niedawno nadrobiłam, pochłaniając książkę w 2 dni.

W drugim tomie serii także występuje narracja pierwszoosbowa prowadzona przez Emely. Czytelnik poznaje wszystko poprzez jej perspektywę, z jej komentarzem i odczuciami. Jest to według mnie perfekcyjny zabieg, bo mamy wgląd przede wszystkim w to, co dziewczyna myśli, a dzięki temu jeszcze lepiej wyobrażamy sobie te wszystkie zdarzenia, które jej dotyczą. A jest dużo do wyobrażania, bo życie Emely nie stoi w miejscu, ciągle coś się w nim dzieje lub pojawiają się nowe kłopoty. Uwielbiam tę bohaterkę, jej cięty (ale nie złośliwy!) język i całkiem sprzeczne ze sobą myśli oraz jeszcze bardziej sprzeczne zachowania. Emely jest inteligentna, uwielbia czytać i jest raczej spokojną osobą, ale to, co dzieje się w jej głowie, jest jedną wielką mieszanką wybuchową. Nie mogłabym także nie napisać słowa o Elyasie, który to w poprzednim tomie wzbudził moją sympatię. Tym razem poznajemy go znacznie lepiej, ale czy wyjdzie to na jego korzyść, czy też nie, musicie się przekonać sami.

Już po kilku pierwszych rozdziałach byłam pewna, że książka mnie nie zawiedzie. Uczuciowe rozterki dwójki głównych bohaterów przesłoniły inne wątki powieści, ale bynajmniej nie jest to coś złego, bo zostały one świetnie opisane, a ponadto ta część nie była już tak przewidywalna jak poprzednia i ciągle zastanawiałam się, co wydarzy się dalej i jak to wszystko się skończy. Nieodłącznie wraz ze swoim chłopakiem pozostawała w tle przyjaciółka Emely, a jednocześnie siostra Elyasa - Alex. Ogółem rola drugoplanowych postaci była znacznie mniejsza w tej części, jednak spotykamy ich znowu i tym samym dowiadujemy się, jak sobie radzą. A czy Elyasowi i Emely udało się do siebie dotrzeć, pomimo tylu nieporozumień? Aby się dowiedzieć, koniecznie sięgnijcie po tę lekturę - nie zawiedziecie się.

Zdecydowanie mogę powiedzieć, że powieść ta była znacznie dojrzalsza od Lata koloru wiśni i wzbudzała skrajne emocje - od śmiechu do łez. Strasznie podoba mi się wyeksponowanie emocji i myśli bohaterów - tutaj dostałam tego naprawdę ogromną dawkę. Dla mnie jest to literatura New Adult najwyższych lotów. Napisana prostym językiem, czyta się ją naprawdę przyjemnie i ekspresowo, a zawiera wspaniałą opowieść, którą warto poznać.

Ilona

Podobne posty:

0 komentarze

Subscribe