Bezpieczna przystań - Nicholas Sparks

8/30/2016 Ew&Lon overReading 0 Comments



Dzisiaj opowiem o moim pierwszym spotkaniu z twórczością Nicholasa Sparksa. Pewnego dnia postanowiłam, że nadszedł czas sięgnąć po jego powieść. Udałam się do biblioteki i tak oto do mojej ręki trafiła Bezpieczna przystań. Miałam pewne oczekiwania co do tego autora, ale uwierzcie, nie nastawiałam się na to, że mnie oczaruje. Chciałam dać sobie i jemu szansę. Czy się polubiliśmy?

Czytając tę książkę, nie czułam się oczarowana. Historia bardzo mi się podobała, pomysł może jest nieco banalny i tendencyjny, ale dzięki zakończeniu powieści zyskał moje uznanie. Niemniej jednak sposób pisania nie przypadł mi do gustu. Na próżno szukałam cytatów, które mogłabym podkreślić, pochylić się nad nimi, przemyśleć. Czytałam, poznawałam historię, ale nie wyciągałam z niej nic dla siebie. Nie zachwycałam się nad tym, w jaki sposób autor przedstawia emocje, właśnie tego najbardziej mi tutaj zabrakło.

Jak wspomniałam - sama historia jest zdecydowanie dobra, wciągająca i trzyma w napięciu. Pierwsze kilkadziesiąt stron może nie niesie ze sobą mnóstwa akcji, ale uwierzcie, że później robi się gorąco. W powieści wiadomości dostarcza nam narrator trzecioosobowy, pojawiają się retrospekcje, które poszerzają naszą wiedzę na temat bohaterów. Są one niezwykle ważne, odgrywają kluczową rolę.

W powieści głównymi bohaterami są trzy osoby: Katie, Kevin i Alex. Każde z nich ma własną historię, swoje trudności, a życie splata ich losy. Można dokonać szybkiej i powierzchownej analizy i podzielić ich na złych i dobrych, ale uważam, że takie uproszczenie nie jest konieczne.

Kate - zamknięta w sobie, doświadczona i skrzywdzona. Kobieta, która potrafi pokonać wszystkie przeciwności. Szybko zyskała moja sympatię, ze strony na stronę rosło moje uznanie dla niej. Potrafiła zachować zimną krew, utrzymywać dobrą minę do złej gry, zaryzykować. Jedyne co mnie irytowało to fakt, że nie zawalczyła o siebie wcześniej.

Kevin - nieszczęśliwy mężczyzna. Jego zachowanie budziło we mnie gniew i odrazę, nie mogłam pojąć jak można być tak okrutnym. Później, poznając go bliżej, starałam się zrozumieć. Jego sposób myślenia, ciągła zmienność, uzależnienie i problemy w pracy sugerują czytelnikowi, że jest to człowiek, który potrzebuje pomocy.

Wreszcie Alex - człowiek z Soutport. Ojciec, który wie, jak zająć się dziećmi. Imponowało mi to, jak potrafił poradzić sobie, po tym, co go spotkało, jak umiał otoczyć opieką, zadbać.

W książce poruszony został niezwykle istoty problem, jakim jest przemoc. Jest on trudny do rozwiązania i złożony, dlatego umieszczenie go na kartach powieści podniosło jej wartość. Poznajemy szczegółowo, jak wyglądają losy tych, których dotknęła agresja. Pokazane są mechanizmy, typowe zachowania zarówno sprawcy, jak i ofiary. Kiedy czytamy o tym, co się zdarzyło zastanawiamy się nad tym, kim trzeba być, aby zrobić drugiemu człowiekowi taką krzywdzę? Jak nieludzką i bezduszną osobą staje się sprawca. Wątek ten skłania do refleksji. Czytając o tym, pojawiło się we mnie poczucie wdzięczności za to, że nie musiałam tego doświadczyć. Pomyślałam także o tym, jak jednym czynem można zmarnować czyjeś, a także własne życie i jak łatwo zatracić granice.

Bardzo podobało mi się zakończenie powieści. Nie spodziewałam się takiego rozwiązania wątku przyjaźni Kate i Jo i tutaj Sparks mnie zaskoczył. List, który autor umieścił na końcu, jest niezwykle wzruszający.

Bezpieczna przystań to powieść, która ma plusy i minusy. Nie oczarowała mnie całkowicie, ale znalazłam w niej też sporo dobrych stron. Jak wspomniałam - sposób, w jaki autor pisze, nie do końca mi odpowiada i nie zawsze do mnie trafia, aczkolwiek nie będzie to moje ostatnie z nim spotkanie. Damy sobie jeszcze szansę.

A czy Wy lubicie Sparksa? Jeśli tak, to za co? :)

Ewelina


0 komentarze:

Jane Eyre - Charlotte Brontë

8/28/2016 Ew&Lon overReading 0 Comments



Twórczość Charlotte Brontë uchodzi za klasykę literatury angielskiej. Czy nie jest to wystarczający powód, aby sięgnąć po tę książkę?
Rzecz jasna, z uznanymi przez czas i ludzi dziełami bywa różnie - zdarza się, że do nas nie przemawiają. Nie potrafimy poczuć ducha minionej epoki, niekiedy tekst bywa dla nas niezrozumiały, czasami nudny. Pisząc to mam w głowie lektury szkolne, które niejednokrotnie budziły we mnie takie odczucia. W przypadku Jane Eyre nic takiego nie czułam, potrafiłam wejść w głąb świata przedstawionego i delektować się losami głównej bohaterki.

Tytułowa Jane Eyre jest narratorem powieści, przez co poznajemy świat widziany jej oczami. Od samego początku jawi się jako niezależna i pełna odwagi. Potrafi bez oporu przedstawić własne zdanie wychowującej ją wujence, przez co uważana jest za niezwykle niegrzeczną i nieułożoną dziewczynę. W domu swego wujka nie zaznaje miłości, której jak każdy pragnie. Szansą dla niej staje się wyjazd do Lowood. Tam rozpoczyna nowe życie, z dala od poniżającej ją ciotki i kuzynostwa. Ten nowy etap jest jednak trudny i niejednokrotnie przynosi bolesne doświadczenia. Z biegiem lat życie Jane zaczyna nabierać oczekiwanego przez nią kształtu - rozpoczyna pracę jako guwernantka. Ten krok przynosi kolosalne zmiany - poznaje Pana Rochestera. Pracodawca staje się obiektem jej uczuć, a miłość którą go darzy, zostaje odwzajemniona. Brzmi idealnie? Nic bardziej mylnego.

Kiedy losy Jane i pana Rochestera się splatają, a następnie nieubłaganie komplikują, przedstawiony zostaje nam, po raz kolejny, obraz głównej bohaterki - niezłomnej i silnej. Kolejne doświadczenia i trudy, jakie spadają na młodą kobietę, nie są powodem jej klęski. Wręcz przeciwnie, w moich oczach staje się jeszcze bardziej odważna i niezwyciężona. Jane Eyre to postać kobiety - ideału jak na owe czasy. Ma cechy, które zapewniają jej niezależność i mimo iż ulega potędze miłości, staje się chwilami bezbronna i w całości oddane mężczyźnie, pozostaje istotą, która sama o sobie decyduje. Podejmuje niezwykle odważną decyzję, kładąc kres temu, co nie jest zgodne z jej przekonaniami.

Jane to postać, która potrafi o siebie zadbać. Należycie wypełnia swoje obowiązki, jest sumienna i pracowita. Nie pragnie wygód, jakie zapewnić jej może wybranek serca. O wiele bardziej od pieniędzy liczy się dla niej uczucie, dobre i wartościowe życie.

W opisie książki możemy przeczytać, że jest to powieść, która "nie odwołuje się do zasad moralnych i konwenansów, lecz kładzie nacisk na przymioty serca". Zdecydowanie w powieści króluje uczuciowość i to przez nią dyktowane są losy bohaterów, ale moim zdaniem zasady moralne wciąż mocno tkwią w Jane, a ta jest im posłuszna. To właśnie one nie pozwalają jej na zrobienie tego, czego oczekuje od niej pan Rochester. Niewątpliwie dochodzi do złamania konwenansów - sama miłość zrodzona między biedną guwernantka a panem domu jest tego potwierdzeniem.

Pisząc o tej powieści pozwolę sobie wspomnieć o pewnej bohaterce, która towarzyszy Jane w Lowood - Helence. Jest to dziewczyna, która przebywa tam jako uczennica. Staje się przyjaciółką tytułowej bohaterki, wnosi światło i radość. Niesie nadzieje i tłumaczy, jak ważna jest pokora. Przez cały czas jest pełna wdzięczności za życie, czego uczy Jane. Jeśli sięgnięcie po tę pozycję, zwróćcie uwagę na tę bohaterkę, ponieważ moim zdaniem niejednego można się od niej nauczyć.

Na kilka słów zasługuje także postać pana Rochestera - mężczyzny, któremu swe serce ofiaruje Jane. Jest to bohater nieszczęśliwy, można rzec tragiczny. Jego przeszłość staje na przeszkodzie do wspólnego szczęścia kochanków, jest piętnem, które odciska się i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Myślę, że zakończenie powieści usatysfakcjonuje większość czytających. Potwierdza ono potęgę uczucia, staje się niejako nagrodą dla całego życia Jane, wzbudza poczucie sprawiedliwości. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takiego biegu zdarzeń, w głowie zaprojektowałam swoją wizję końca powieści, która się nie spełniła. Fakt ten uważam za ogromny plus.

Jane Eyre to powieść, której czytanie było miłym doświadczeniem. Uwielbiam nastrój tam panujący. Romantyzm i konwenanse, obrazy dworów i willi, kobiety w długich sukniach, czas biegnący powoli. Te wszystkie elementy sprawiły, że czułam się odprężona oddając się lekturze. Jest to książka dość obszerna, sporo w niej opisów, mniej akcji i zdarzeń. Sądzę zatem, że znajdzie ona miłośników w gronie tych, którzy tak jak ja kochają nastrój romantyzmu, ułożenia i dystansu, jaki panował w owych czasach.

Ewelina

0 komentarze:

Wyśnione miejsca - Brenna Yovanoff

8/25/2016 Ew&Lon overReading 0 Comments



Wyśnione miejsca potrafią zaintrygować jeszcze przed sięgnięciem po książkę. Tajemnicza aura snu spowijająca powieść, łatwo wzbudza zainteresowanie. Tak było również w moim przypadku, musiałam się więc przekonać, czy rzeczywiście jest ona warta uwagi.

Czytelnik zaznajamia się ze światem przedstawionym dzięki pierwszoosobowym opisom dwójki głównych bohaterów - Waverly i Marshalla. Są to nastolatkowie uczęszczający do tej samej szkoły i dzielący niektóre zajęcia.  Diametralna różnica w ich codziennym zachowaniu nie przysparza im okazji do zgłębienia koleżeńskiej relacji.

Waverly sprawia wrażenie dziewczyny idealnej. Świetnie się uczy, jest zawsze przygotowana do zajęć, startuje w zawodach biegowych i przynależy do szkolnej śmietanki towarzyskiej za sprawą swojej najlepszej przyjaciółki Maribeth, której jest cieniem. Mieszka w schludnej dzielnicy, ma powodzenie u płci przeciwnej. Czy siedemnastolatka mogłaby narzekać na takie życie?

Marshall pokazuje się rówieśnikom głównie z tej gorszej strony – opuszcza zajęcia lub jest nieprzygotowany i zaspany. Nie otacza go grono kolegów, wystarcza mu jedyny oddany przyjaciel Ollie. Problemy w rodzinie mocno odcisnęły piętno na jego postrzeganiu świata i siebie samego. Uważa się za nikogo, a kiedy tylko ma okazje, upija się, aby choć na chwilę zapomnieć o problemach. Czy z takiego zaplątania się, można jeszcze podnieść głowę do góry i zmierzyć się z przeciwnościami?

Z obrazów uczuć i opisów emocji doznawanych przez dwójkę nastolatków, na pierwszy plam wysuwa się ogromna różnica światów, w których żyją. Jest to schemat często powielany w opowieściach dla młodzieży, jednak w tym przypadku te dwie rzeczywistości nie są ze sobą bezpośrednio skonfrontowane. Myśli Waverly dotyczą przede wszystkim codziennego odnajdywania się w szkolnych realiach i zawiłościach towarzyskich, natomiast oczami Marshalla widzimy głównie problemy rodzinne i problemy z nim samym. Oboje próbują jakoś sobie z tymi problemami poradzić, jednak nie udaje im się to i jedynym sposobem jest ucieczka. Dla Waverly taką odskocznią jest wyczerpujące bieganie, a dla Marshalla upijanie się w towarzystwie brata i przyjaciela Olliego. Co z tego, że oboje mają świadomość, że to tylko chwilowa ucieczka, a rzeczywistość tak czy inaczej wróci, na nic się to nie zdaje i brną dalej, uciekając. Jak nie zaburzyć tej urojonej stabilności, a jednocześnie wyrwać się z niej bez skazy?

Przy takim obrazie tej dwójki bohaterów ciężko jest znaleźć jakiś wspólny czynnik, który połączyłby ich ze sobą. Udaje się to zrobić w niewyjaśniony sposób. Waverly cierpi na nieustanną bezsenność, której okoliczności nie są wytłumaczone. Dziewczyna próbuje technik relaksacyjnych, dzięki którym udaje jej się zasypiać. W jednym z takich snów spotyka Marshalla i od tej pory wszystko się zmienia. Razem z Waverly czytelnik zadaje sobie pytanie, czy to naprawdę jest tylko sen, czy może jest to już rzeczywistość?

Motyw snu w tej powieści jest zagadkowy i zastanawiający, ponieważ nie jest do końca wyjaśniony. Aby lepiej wczuć się w klimat książki, starałam się czytać ją przy zapalonej świecy, na skraju jawy i snu, czego zdecydowanie nie żałuję. Mimo, że nie ma tutaj wartkiej akcji lub niespodziewanych jej zwrotów, czytelnik dostaje piękną powieść o dorastaniu i poznawaniu samego siebie, o kształtowaniu się charakteru głównie poprzez obecność innych osób i pod ich wpływem. Kluczowym elementem jest tutaj próba sprostania rzeczywistości i oczekiwaniom, a jednocześnie ucieczka od nich. Ukrywanie prawdziwego „ja” w celu ochrony siebie i złudne dążenie do bycia idealnym kosztem siebie. Trzeba jednak pamiętać, że „nikogo nie da się uratować przed samym sobą”.

Ilona

0 komentarze:

Love, Rosie - Cecelia Ahern

8/21/2016 Ew&Lon overReading 2 Comments


Love, Rosie to powieść, która skradła moje serce... Napisania w formie epistolarnej, daje czytelnikowi dobry obraz świata, pozwala na poznanie go z punktu widzenia różnych bohaterów. Początkowo ta forma była dla mnie nieco męcząca, ale szybko przekonałam się, że jest to dobre rozwiązanie i ostatecznie uważam to za plus.

Książka opowiada przede wszystkim o losach Rosie Dunne i Alexa Stewarta. Są to przyjaciele, którzy znają się od dziecka. Mieszkają blisko siebie, chodzą razem do szkoły, spędzają każdą wolną chwilę wspólnie. Można rzec, że są nierozłączni. Ich relacje od samego początku uznałam za idealny obraz przyjaźni, jaka może istnieć miedzy dwojgiem ludzi. Obie postaci od pierwszych stron powieści zyskały moją sympatię.

Wspomniana przeze mnie nierozłączność przyjaciół zostaje przerwana, kiedy rodzice Alexa wyprowadzają się z Irlandii do Ameryki. Sytuacja ta prowadzi do wielu zdarzeń i staje się powodem wielu zmian, jakie zachodzą w relacji Alexa i Rosie. Kiedy chłopak opuszcza rodzinny kraj, Rosie musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem, które z uwagi na jej wiek wymaga wielu poświęceń. Z biegiem czasu i lat życie dwojga bardzo się zmienia, stają przed kolejnymi próbami, borykają się z różnymi problemami, ale jedno pozostaje niezmienne - wciąż są przyjaciółmi.

Recenzując tę książkę bardzo trudno jest nie powiedzieć za dużo. Nie chcę tworzyć tutaj jej skrótu i mówić więcej, aniżeli pojawia się w opisie książki, dlatego skupię się na tym, jakie problemy ona porusza i co daje nam - odbiorcom.
Na pierwszy plan wysuwa się kwestia przyjaźni. Z Love, Rosie można wręcz uczyć się jak takowa powinna wyglądać. Rosie i Alex są tylko ludźmi, dlatego też wielokrotnie popełniają błędy, czasami o sobie zapominają w ferworze życia codziennego, ale mimo to trwają. Nie jest to przeciętna egzystencja i próba sztucznego utrzymania przyjaźni, ale szczera relacja, lojalność i oddanie. Nawet jeśli długo nie rozmawiają, potrafią pochylić się nad swoimi problemami i rozmawiać tak, jakby chwilowe zaniedbanie nie miało miejsca. To wszystko ukazuje, że są bratnimi duszami. Kto z nas nie chciałby takiego przyjaciela?

Love, Rosie przypomina o tym, że głębsza relacja między dwojgiem ludzi ma prawo bytu tylko wtedy, kiedy opiera się na przyjaźni. Możecie powiedzieć, że przecież każdy o tym wie, ale czy aby na pewno? Czy nie zapominamy czasem, że aby zbudować coś wielkiego potrzeba dobrego fundamentu? Mnie ta książka przypomniała o tym, że przede wszystkim liczy się solidna relacja, że kierowanie się czystą miłością, troską i zrozumieniem pozwoli na stworzenie czegoś nieskończonego.

W książce tej poruszyło mnie także to, co z człowiekiem czyni dorosłe życie. Nasze marzenia i plany często spychane są na dalszy plan, stają się zapomniane i niczyje. Brak nam dawnej determinacji i przekonania, że jesteśmy ważni. Codzienność często wymaga od nas poświęceń, ale nie możemy się poddać. Musimy pamiętać, że nasze życie spoczywa w naszych rękach.

Historia Alexa i Rosie może w pewnym momencie zirytować. Sama chciałam parę razy krzyknąć 'zrób to, do cholery!', ale szukam w tym głębszego sensu. Może historia tych dwojga ma nas nauczyć, żeby nie odkładać wszystkiego na później, żeby zaryzykować i powiedzieć szczerze, co leży nam na sercu? Zdecydować się na krok, który może całkowicie zmienić nasze życie.

Kto z Was czytał tę powieść? Jakie są Wasze wrażenia z nią związane?

Ewelina

2 komentarze:

W imię miłości - Jodi Picoult

8/19/2016 Ew&Lon overReading 3 Comments


Książki Jodi Picoult przychodzi mi oceniać wyjątkowo trudno, ponieważ jest to jedna z moich ulubionych autorek i mam wobec jej twórczości wysokie oczekiwania. Nie spotkałam się jeszcze z żadnym innym pisarzem, który poruszałby w swoich dziełach tak kontrowersyjne tematy, do tego przedstawione najczęściej z różnego punktu widzenia.

Już na początku książki W imię miłości zostajemy zapoznani z głównymi jej bohaterami - rodziną Frostów. Nina, ukochana matka i żona, która od kilku lat pracuje jako zastępca prokuratora okręgowego, Caleb, pracownik budowlany zajmujący się pracami kamieniarskimi i ich 5-letni synek Nathaniel. Łączy ich wielka miłość, są szczęśliwą rodziną. Oboje rodziców spełnia się również zawodowo, wydawać by się mogło, że jest to scenariusz nazbyt idealny. Można zadać sobie w tym momencie pytanie, czy istnieje coś, co mogłoby zaszkodzić takiemu sielankowemu życiu rodziny, gdzie każdy darzy się wzajemnie szacunkiem i miłością?

Nina w swojej pracy spotyka się na co dzień z najcięższymi przypadkami przemocy wobec dzieci. Zawsze sumiennie przygotowuje się do swojej roli, do tego lubi swoją pracę i potrafi zaciekle walczyć o prawa najmłodszych. Jednak co zrobić w sytuacji, gdy sprawy dotyczą przemocy seksualnej wobec dzieci, a jedynymi osobami, które mogą doprowadzić do skazania sprawcy, są właśnie ofiary przemocy? Nieczęsto udaje się wtedy wsadzić sprawcę za kratki, ponieważ pomimo dowodów potwierdzających zbrodnię, dziecko nie jest zdolne do stawienia się w sądzie w roli świadka. Nina ma świadomość ułomności tego procesu, dlatego robi co w swojej mocy, aby sprawcy zostali ukarani, musi jednak utrzymywać do spraw duży dystans, jest psychicznie odporna na takie okrucieństwo. Nierzadko do procesów w ogóle nie dochodzi, ponieważ dzieci nie dają sobie rady z takim obciążeniem psychicznym, jakim jest wizyta na sali rozpraw i konfrontacja oko w oko ze sprawcą przemocy, jak również nie potrafią zrozumieć całej sytuacji, w której się znalazły.

Przełomowy dzień w życiu rodziny Frostów nadchodzi wtedy, gdy Nathaniel przestaje mówić. Z dnia na dzień z pogodnego i gadatliwego chłopca staje się zamknięty w sobie i nie odzywa się do nikogo, nawet do swoich rodziców. Nie odpowiada na zadawane pytania, nie chce jeść. Niedługo po tym wychodzi na jaw fakt, który całkowicie wywraca życie Frostów do góry nogami - Nathaniel padł ofiarą przemocy seksualnej.

Ciężko jest sobie wyobrazić, jak duży szok, ile złości i nerwów musi kosztować rodzinę taka tragedia. Co ma zrobić Nina, dla której takie sprawy w sądzie to codzienność, i która wie, że system prawny nieraz w tych sprawach zawodzi, a jeśli nawet uda się coś osiągnąć, to sprawca i tak po kilku latach wyjdzie na wolność? Co ma zrobić, kiedy wie, że w świadomości jej syna zdarzenie to zostanie do końca życia i pozostawi trwały ślad w jego psychice? Wszystkie bariery ochronne i dystans Niny w jednym momencie zostają zburzone, perspektywa nagle zmienia się dla niej całkowicie, jest zaangażowana w sprawę całą sobą, tym razem z arsenałem swoich emocji i uczuć. Do jakich czynów potrafią ją one doprowadzić? Czy zawsze wszystko to, co rodzice robią dla dobra dziecka, jest rzeczywiście dla niego dobre?

Picoult jak zawsze poradziła sobie z książką mistrzowsko. Całą historię można obserwować z perspektywy różnych osób, jednak dominującą jej część widzimy tak, jak widzi ją Nina, czyli oczami matki kochającej nieskończoną miłością swoje dziecko. Próbujemy ją zrozumieć na każdym kroku i usprawiedliwiać jej decyzje. Co jakiś czas wkrada się relacja pierwszoosobowa Nathaniela, dzięki której czytelnik dostrzega, jak bardzo dziecko potrafi być zagubione w tak trudnej sytuacji i jak bardzo odmienne jest jego podejście od podejścia dorosłych.

Autorka między wierszami zwraca uwagę na fakt, że kiedy nie możemy z jakiegoś powodu liczyć na swoją rodzinę, na którą mogliśmy liczyć do tej pory zawsze, to możemy odnaleźć pomocną dłoń wśród przyjaciół, oraz że kiedy jest jakakolwiek nadzieja, to musimy walczyć o swoje szczęście i sprawiedliwość.

Proces sądowy poznajemy od kuchni, autorka prowadzi za rękę czytelnika i nie daje mu się zagubić w zawiłościach prawnych, za co stawiam jej ogromnego plusa. Wszystkie terminy i zwyczaje sądowe są wyjaśnione bardzo dokładnie.

Według mnie ta książka jest kolejną, która ukazuje przede wszystkim studium zrozumienia drugiego człowieka. Mocno opiera się ona na ludzkich relacjach w skrajnych przypadkach. Pokazuje, że mimo ogromnych przeciwieństw losu, najpiękniejsze relacje mogą przetrwać bardzo wiele, jeżeli odpowiednio się nad nimi pracuje, oraz że trzeba doceniać to, co mamy teraz, bo w każdej chwili możemy wszystko stracić, a wtedy największym marzeniem będzie cofnięcie czasu do takich chwil, których wcześniej nie docenialiśmy.

Mimo, iż wydawało mi się początkowo, że znam Jodi już na tyle, że niczym mnie nie zaskoczy, to muszę przyznać, że do ostatniej strony byłam w dużym błędzie.

"W gruncie rzeczy nigdy nie umiemy wyjaśnić, dokładnie i w szczegółach, czemu postępujemy tak, a nie inaczej. Najmniej znamy bowiem samych siebie."

Ilona

3 komentarze:

Bez mojej zgody - Jodi Picoult

8/13/2016 Ew&Lon overReading 2 Comments


Już na samym wstępie powiem Wam, że to pozycja, którą trzeba przeczytać. Jest niezwykle wzruszająca, do granic prawdziwa, poruszająca wiele życiowych problemów, traktująca o miłości w rodzinie, pokonywaniu przeciwności losu.

W książce znajdziemy opisy zdarzeń i uczuć z perspektywy każdego z głównych bohaterów – daje to dobry i szeroki wgląd w świat rodziny Fitzgeraldów. Poznajemy świat widziany oczami Anny – siostry poczętej po to, by ratować życie Kate. Anna to młoda, wchodząca w wiek dojrzewania dziewczyna, która podejmuje życiowo ważną decyzję – postanawia o siebie walczyć. Cała historia rozpoczyna się właśnie od tego zdarzenia, które wystawia na próbę relacje bliskich sobie ludzi i stawia ogromny znak zapytania względem przyszłości rodziny. Początkowo decyzja Anny wzbudza mieszane uczucia – z jednej strony starasz się zrozumieć racje nastolatki, z drugiej zaś nie możesz pojąć, jak można podjąć tak brzemienną w skutkach decyzję. Później okazuje się, że nie wszystko jest tak oczywiste, jakby się mogło wydawać. Poznając całość historii zaczynasz zastanawiać się, jak odważnym i pełnym miłości trzeba być, aby przyjąć takie "wyzwanie". W tak młodym wieku zawalczyć o to, czego pragnie osoba, którą kochasz, mając na uwadze to, jak bardzo oddali cię to od reszty bliskich. Anna to bohaterka, która zostaje poddana ogromnej próbie siostrzanej miłości, z której wychodzi obronną ręką.

Mówiąc o rodzinie Fitzgeraldów nie sposób nie wspomnieć o Kate – starszej córce. Jest to chora na białaczkę młoda dziewczyna, która każdego dnia walczy o życie. Niezwykle cierpi, większość swego życia spędza w szpitalach. Nie wiedzie życia typowej nastolatki, nie ma znajomych, nie wychodzi na pierwsze randki. Ma jednak niezwykłe szczęście, prawdziwą i oddaną przyjaciółkę – Annę. Wokół choroby Kate koncentruje się całe życie Fitgeraldów, jej stan zdrowia wyznacza rytm dnia, miesiąca, całych lat.

Bez mojej zgody to także książka o dorastaniu i towarzyszącym mu buncie. Pisząc to mam na myśli Jessego – syna i brata. Narkotyki, zabawy z ogniem, niebezpieczna jazda to coś, co lubi. Z pozoru może wydawać się gruboskórnym młodym człowiekiem, szybko jednak okazuje się, że jest to wrażliwy chłopak, który swym zachowaniem prosi o zwrócenie na niego uwagi. Choć wszystko wskazuje na to, że jego postępowanie zaprowadzi go co najwyżej za kartki, dochodzi w nim do przemiany, a ostatnie strony książki są tylko tego potwierdzeniem.

Ważnym aspektem w książce jest miłość pomiędzy rodzicami – Sarą i Brianem. Niewątpliwe jest to, że owa miłość zostaje wystawiona na próbę i to niejednokrotnie. Jednym z takich momentów jest wiadomość o chorobie Kate – tak traumatyczne doświadczenie często poróżnia i oddala od siebie ludzi. Można powiedzieć, że i tak trochę dzieje się w tym przypadku. Sara całe swe życie podporządkowuje swej córce, każda rozmowa z mężem jest z Kate w roli głównej. Fitzgerladowie przestają mówić o sobie, swoich potrzebach i uczuciach, ponieważ wszystko to przesłania choroba ich dziecka. Brian zaczyna zastanawiać się, gdzie podziała się kobieta, którą kochał. Gdzie ta beztroska Sara, z którą mógł bez przerwy rozmawiać, którą podziwiał, i która była dla niego niezwykła. Owe rozterki Briana ukazują, jak zakochani w sobie ludzie stają się dla siebie coraz bardziej obcy. Historia miłości Briana i Sary przypomniała mi o tym, jak bardzo należy się starać, jak ogromną pracę należy włożyć w związek. Zwróciła uwagę na czas, jak powinniśmy poświęcać sobie nawzajem, aby utrzymać więź łączącą dwoje ludzie.

Mówiąc o tej powieści należy także pochylić się nad postacią Sary, jako matki. Jest to osoba, która w moich oczach zyskuje ogromny szacunek – każdego dnia walczy o życie Kate, rezygnuje z życia zawodowego, oddaje się w całości rodzinie. Staje także przed trudnym, a może nawet niewykonalnym w tym przypadku zadaniem kochania i obdarowywania uwagą każdego ze swych dzieci jednakowo. W momencie rozpoczęcia konfliktu pomiędzy nią, a młodszą córką, odczuwa się pewien dyskomfort – jako czytelnik nie wiedziałam po czyjej stronie należy stanąć. Zachowanie Sary, wielokrotnie pozbawione choćby chęci zrozumienia córki, budziło we mnie gniew i poczucie niesprawiedliwości. Z drugiej zaś strony zastanawiam się, co sama zrobiłabym w tej sytuacji?

Koniec powieści jest niezwykle wzruszający i zaskakujący, a łzy same cisną się do oczu.
Bez mojej zgody to książka, po którą trzeba sięgnąć. Dostarcza ogromu odczuć, podczas czytania zmusza do refleksji, nie jest to książka, którą ot tak stawia się na półce i po chwili o niej zapomina. Wspaniała historia miłości między rodzeństwem, miłości rodzica do dziecka. Powieść o pokonywaniu przeciwności losu, o ciągłej walce, o tym, że "nie istnieje ustawowy limit cierpienia".

Ewelina

2 komentarze:

Baśniarz - Antonia Michaelis

8/10/2016 Ew&Lon overReading 3 Comments


Baśniarz jest pierwszą powieścią Antoni Michaelis, którą miałam okazję przeczytać. Do sięgnięcia po tę lekturę zachęcił mnie intrygujący opis oraz pochlebne recenzje od jej czytelników.

W świat wykreowany w powieści wprowadza nas Anna, z której to perspektywy obserwujemy większość wydarzeń. Jest ona normalną nastolatką, przygotowującą się obecnie do matury, systematycznie chodzi na zajęcia muzyczne, ma plany i perspektywy na przyszłość. Żyje w swoim małym, zamkniętym świecie, do którego ma dostęp niewielka garstka ludzi. Anna różni się od nich i ma tego świadomość.

Abel Tannatek różni się od innych znacznie bardziej, wyróżnia się wśród tłumu, a jednocześnie nikt nie chce go naprawdę dostrzec. Nie ma nawet małego grona przyjaciół, czy bliższych znajomych. Kontakty towarzyskie, jakie utrzymuje z rówieśnikami istnieją głównie dzięki temu, że jest on handlarzem narkotyków. Często nie pojawia się na zajęciach lub po prostu na nich zasypia. Sprawia wrażenie, jakby wcale nie zależało mu na dobrym przygotowaniu się do matury.

Losy Anny i Abla łączy znaleziona przypadkiem przez dziewczynę mała laleczka. Od tego momentu dwie tak odmienne rzeczywistości zaczynają się między sobą przenikać. Anna dostrzeże w tajemniczym chłopaku coś, czego dotychczas nikt inny nie zauważał, bo być może nikt wcześniej nawet nie próbował.

Nie jest to pierwsza powieść, w której przedstawione zostają dwa zupełnie różne światy, współtworzące jeden. Autorka nie ulega jednak schematom, tworząc historię, w którą chce się brnąć coraz dalej, całym sobą, zabierając po drodze wszelkie swoje emocje. Widzimy wszystko oczami Anny, razem z nią poznajemy krok po kroku ludzi z jej otoczenia. Tak samo jak Anna, nie znamy całej prawdy o przedstawionych postaciach, autorka pozostawiła tutaj pole dla naszej wyobraźni. Możemy tylko snuć przypuszczenia o nich na podstawie tego, co wie Anna. Urozmaicenia fabuły dodaje równolegle opowiadana baśń, której początku Anna zostaje świadkiem i pozostaje jej słuchaczem do końca. Baśń, którą snuje tytułowy baśniarz, wiele łączy z rzeczywistością. Ludzie występujący w otoczeniu Anny, a również ona sama, mają swoje odzwierciedlenie w postaciach baśniowych. Nikt nie wie, jak skończy się baśń.

Główne postaci są świetnie wykreowane, największe moje zainteresowanie zdobył jednak Abel. Chłopak prezentuje sobą niekiedy skrajnie różne zachowania, ciężko przewidzieć, jak zachowa się w danej sytuacji. Anna natomiast jest jego zupełnym przeciwieństwem, stara się robić wszystko, aby Abel mógł czuć się swobodnie w jej towarzystwie. Postaciom drugoplanowym nie jest poświęcone wiele miejsca w książce (z wyjątkiem małej Michi), co można uznać za nieznaczny minus.

Na pierwszy plan nie wysuwa się jedno główne przesłanie powieści, można rozpatrywać ją pod wieloma aspektami. To opowieść o ogromnym poświęceniu, o poświęcaniu siebie dla drugiej osoby, o przebaczeniu, o miłości, która może poradzić sobie z każdym wyzwaniem. Książka znajdzie entuzjastów głównie wśród grona młodzieży, porusza ważne problemy towarzyszące dorastaniu emocjonalnemu, z którymi boryka się w młodości każdy. Mówi o konsekwencji wyborów i podejmowaniu trudnych decyzji. Czytało mi się ją bardzo szybko, ciężko było mi się rozstać z bohaterami choćby na chwilę i zaraz chciałam wiedzieć, jak zakończy się historia, opowiadana przez baśniarza. To jedna z tych książek, które czyta się przez pryzmat własnych emocji, można wręcz powiedzieć, że je ona potęguje. Warto po nią sięgnąć, jeżeli jest się zainteresowanym tak problematycznymi tematami, które są w niej poruszane. Warto poznać kilka nowych odpowiedzi, na być może niepostawione jeszcze przez nas pytania.

"Na świecie jest więcej pytań niż odpowiedzi, a jeśli pytasz, dlaczego tak jest, to muszę wyznać, że na to pytanie nie znam odpowiedzi."


Ilona

 

3 komentarze:

Książę Mgły - Carlos Ruiz Zafón

8/05/2016 Ew&Lon overReading 4 Comments


Książę Mgły to powieść, która została wydana w 1992 roku, jako debiut pisarza Carlosa Ruiza Zafóna. Jest to książka, którą warto przeczytać, do czego namawia sam autor we wstępie, będąc świadom, że jego nazwisko kojarzy się przede wszystkim z Cieniem wiatru, światowej sławy bestsellerem, który zyskał ogromną popularność, a tym samym Książę może stać się zapomnianym dziełem autora. Ponadto autor zaznacza, że owa powieść została zakwalifikowana jako ta przeznaczona dla młodzieży, a on sam chciałby, aby czytał ją każdy, niezależnie od wieku. Sama też jestem zdania, że to książka, której warto poświęcić swą uwagę. Można rzec o niej: lekka i przyjemna lektura, nie uwłaczając tym samym jej wartości. To książka, którą można przeczytać jednym tchem, nie spędzając tym samym całego dnia i całej nocy, aby to zrobić.

Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1943 i trwa zaledwie kilka dni. Swą treścią obejmuje także retrospekcje bohaterów, poszerzające wiedzę na temat świata przedstawionego. W Księciu mamy do czynienia z dwiema historiami, w których ważną rolę odgrywa, w obu przypadkach, trójka przyjaciół - dwa pokolenia. Historia rozpoczyna się w momencie przeprowadzki rodziny Carverów do małej miejscowości nadmorskiej. Tam osiadają w zbudowanym niegdyś przez doktora Fleichmanna domu, który kryje w sobie tajemnicę. W otoczeniu Carverów zaczynają dziać się nieprawdopodobne rzeczy. Jest kot przybłęda, który wzbudza swego rodzaju trwogę, jest ogród posągów znajdujący się tuż obok domu, jest szafa znajdująca się w pokoju najmłodszej z córek, jest wreszcie wrak zatopionego pod koniec I wojny światowej statku Orfeusza. Wszystkie te elementy mają wspólny mianownik: Doktor Kain, czyli Książę Mgły. Cała historia, którą Zafon przedstawia w swej powieści, osadza się wokół wspomnianej wcześniej postaci. Przygody dwójki rodzeństwa - Maksa i Alicji oraz ich przyjaciela Rolanda mają związek z osobą Księcia. Każde z ich doświadczeń obnaża tajemnicę, jaką skrywają dawni przyjaciele: doktor Fleichmann, jego żona oraz Victor Kray, których los wystawił na próbę. Początkowo niewiarygodne staje się prawdą. Najgłębiej skrywane obawy trójki młodych, dopiero co odkrywających życie ludzi, stają się rzeczywistością.

Książę Mgły to powieść, która traktuje niewątpliwie o magii i jej wielkiej sile. Mówi także o potędze, jaką niesie za sobą obietnica. Pokazuje, jak człowiek zaślepiony chęcią uzyskania tego, co wydaje mu się niezbędne, by być szczęśliwym, może stracić w efekcie wszystko, co było mu drogie. Co więcej, i to chyba najbardziej mnie poruszyło, książka mówi o niezwykłej sile przyjaźni - zarówno tej między Fleichmanami, a latarnikiem, jak i Rolandem i dwójką rodzeństwa. Victor Kray mimo krzywdy, jaka niewątpliwie została mu wyrządzona, potrafi zostać lojalnym wobec swego dawnego, ukochanego przyjaciela. Potrafi pomóc przyjaciołom w tak tragicznej dla nich sytuacji, takiej, która jest ogromnym cierpieniem i niesie za sobą masę ciężkich chwil. Przyjaźń młodych jest natomiast bardzo świeża i można by rzecz nieskażona. Stają się sobie bliscy z dnia na dzień i pozostają wierni na zawsze. Niestety mimo ogromnej siły i chęci pokonania demona przeszłości, nie udaje im się. Ofiara musiała zostać złożona.

Ta podszyta nutką tajemniczości opowieść daje czytelnikowi chwilę wytchnienia. Osobiście uwielbiam, kiedy książka dostarcza mi wzruszeń i przemyśleń, i mimo, iż opowieść o Księciu Mgły nie do końca spełniła to zadanie, to polecam ją. Jest to historia, którą warto poznać. Jeśli szukacie czegoś, aby się rozerwać i na chwilę zapomnieć o tu i teraz, to pozycja dla Was. Nie jest to książka wymagająca, mam tutaj na myśli to, iż każdy, niezależnie od wieku będzie w stanie wziąć z niej coś dla siebie.

A Wy czytaliście Księcia Mgły? Jakie są Wasze odczucia odnośnie tej powieści?


Ewelina

4 komentarze:

Powitanie

8/05/2016 Ew&Lon overReading 2 Comments


Witajcie w świecie Książkoholików!
Debiutujemy w blogosferze, pełne zapału i motywacji. Swoją przygodę w internecie rozpoczęłyśmy w marcu, kiedy to powstał nasz bookstagram @rozwazanieksiazkofanek (teraz @overreading) Pomysł na założenie bloga pojawił się jednak znacznie wcześniej. W pewien zimowy wieczór zaczęłyśmy rozmowę o tym, że fajnie byłoby mieć swoje miejsce w sieci, w którym to mogłybyśmy dzielić się wrażeniami, które towarzyszą nam w trakcie i po przeczytaniu lektury. Postanowiłyśmy, że razem podejmiemy się tego zadania.

Dzisiaj przychodzimy do Was z efektami naszej pracy. OverReading to blog typowo książkowy, traktujący o ksiażkach które warto przeczytać, ale także o tych, po których sięganie nie jest wskazane. Będziemy się z Wami dzielić recenzjami książek różnego typu, pojawią się książki nowe - tzw. nowinki czytelnicze, ale nie zabraknie także czytadeł, które należą do kategorii nieco starszych. Te drugie z pewnością znajdziecie w bibliotekach, co naszym zdaniem jest ogromnym plusem. Możecie zapytać dlaczego? Odpowiedź jest prosta – wymówka typu 'nie mam pieniędzy na książki' nie znajdzie zastosowania.

Naszą ideą jest promowanie czytelnictwa. Chcemy zachęcać każdego, bez względu na wiek, aby czytał. Pragniemy pokazać, ile radości, dobrej zabawy i refleksji oferują nam książki.

Z tego miejsca zachęcamy do odwiedzenia naszej zakładki O nas, w której każda z nas napisała kilka słów o sobie.

Miłego wieczoru,

Ewelina & Ilona

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...