Miej trochę wiary - Mitch Albom

10/31/2016 Ew&Lon overReading 2 Comments




Zachęcona lekturą Zaklinacza czasu, będąc w bibliotece, nie wahałam się sięgnąć po kolejną książkę tego autora.

Miej trochę wiary to prawdziwa historia, w której to bohaterem jest sam Mitch Albom. Autor kreśli opowieść o swoim życiu, pokazuje nam osoby, które się w nim pojawiły i miały na nie znaczący wpływ. Historia Alboma rozpoczyna się w momencie, kiedy znany od lat rabin prosi go, wybierając spośród wielu, o to, by wygłosił mowę pogrzebową, kiedy ten umrze. Staje się to bodźcem, pod wpływem którego życie Mitcha ulega zmianie.

Mówiąc o głównym bohaterze powieści nie sposób wskazać jednego. Według mnie jest ich trochę więcej, dokładnie trzech. Pierwszym jest wspomniany wyżej autor, wokół którego koncentruje się reszta. Kolejnym rabin, któremu mowę pogrzebową przygotowuje Mitch. Ostatnim jest duchowny po przejściach, z ogromnym bagażem doświadczeń i sercem otwartym na potrzeby bliźnich.

Motywem przewodnim książki jest wiara. Od razu zaznaczam, że temat ten nie jest zaprezentowany w sposób nachalny i nie zmusza na każdym kroku do tego, żeby się nawrócić, czy też mocniej się starać. Oczywiście temat Boga pojawia się często, ale nie jest męczący. Ważnym elementem jest aspekt wiary utraconej, zapomnianej. Wykreowany obraz człowieka, który powraca do swoich korzeni po wielu latach może stać się źródłem wielu przemyśleń i sprowokować do zastanowienia się nad własnym życiem i tym, jak mocno oddaliśmy się od tradycji i tego, czym kierowaliśmy się będąc młodszymi.

Ważną kwestią w Miej trochę wiary jest idea pomocy. Pojawia się ona bardzo często, przedstawione zostają nam osoby, którym nie obce jest niesienie wsparcia drugiemu człowiekowi, To pokrzepiające i dające nadzieję na to, że wśród nas są jeszcze ludzie, którzy mają ochotę podać bezinteresownie pomocną dłoń.

Mimo to, mnie osobiście ta książka nie przekonała i nie zmusiła do refleksji, choć sądzę, że znajdą się tacy, dla których opowieść ta stanie się punktem zwrotnym. W Miej trochę wiary zabrakło mi czaru, z którym spotkałam się w momencie lektury Zaklinacza czasu. Miałam wrażenie, że czytam książkę zupełnie innego autora. Opowieści Albom'a towarzyszyła pewna, określiłabym to, jednostajność. Czytałam to jednym rytmem, bez zaciekawienia, z myślą, że nie znajdę tam niczego, co mnie zadowoli.

Przygotowując się do pisania tejże recenzji, poczytałam trochę w sieci na temat rozważań innych czytelników odnośnie tej książki. Nasunęła mi się taka myśl, jak bardzo różnorodni jesteśmy i jak te same rzeczy mają na nas zupełnie różny wpływ. Ja sama nie znalazłam w tej książce niczego, co byłoby godne szczególnej uwagi i z pewnością nie będę zastanawiać się nad losem bohaterów po jej odłożeniu, natomiast wiele osób postąpi zupełni inaczej. To się nazywa magia książek!

Powiem szczerze, podsumowując moje przemyślenia, nie poleciłabym nikomu tej książki. Nie ma w niej niczego przykuwającego uwagę, styl pisania też nie jest tym, czego oczekiwałam. Mimo to nie chcę stawać się wyrocznią w tym przypadku i jeśli ktoś się zastanawia i ma ochotę sięgnąć po tę książkę, to śmiało. Pędźcie do biblioteki i wypożyczcie ją, aby przekonać się na własnej skórze, czy jest tak nieatrakcyjna, jak mnie się wydaje, czy może jest zupełnie odwrotnie.

Ewelina

2 komentarze:

Harry Potter i Przeklęte Dziecko - J. K. Rowling, J. Thorne, J. Tiffany

10/26/2016 Ew&Lon overReading 2 Comments




Pisanie recenzji tej książki nie jest proste. To wszystko przez sentyment i wielką miłość jaką czuję do świata stworzonego przez Rowling. Z jednej strony nie chcę wychwalać jej pod niebiosa, bo na to nie zasługuje, z drugiej zaś nie godzę się z poglądami, jakoby była okropna i niewarta przeczytania. Ja sama z niecierpliwością czekałam na premierę tego scenariusza, byłam ciekawa, jak potoczą się dalsze losy ukochanych przeze mnie bohaterów, co nowego wydarzy się w świecie magii.

Zacznijmy od początku. Harry Potter i Przeklęte Dziecko to według autorów i wydawców 8. część serii przygód znanego czarodzieja. Czy aby na pewno? W internecie przoduje zdanie, zgodnie z którym fani nie traktują tej książki jako kontynuacji, ale jedynie jako dodatek do tego, co już powstało. Zdecydowanie się z tym zgadzam, ponieważ Przeklęte Dziecko nie ma wiele wspólnego ze sposobem kreacji Rowling. Po pierwsze jest to scenariusz, nie powieść. Po drugie Rowling, mimo iż wymieniona jako autorka, występowała raczej w roli doradcy.

Akcja Przeklętego Dziecka rozpoczyna się 19 lat po bitwie o Hogwart. Harry jest mężem i ojcem, urzędnikiem Ministerstwa. Jest dorosłym mężczyzną, który jak się okazuje, wciąż walczy z demonami przeszłości. Wśród postaci pojawiają się znani i kochani przez nas bohaterowie poprzednich części. Nie brakuje też zupełnie nowych twarzy. W książce znajdziemy sporo powrotów do czasów rodem z powieści Rowling, co nie znaczy, że będziemy cierpieć na brak całkiem nowych przygód.

W tej pozycji główną rolę odgrywa relacja Harrego z synem oraz znajomość Albusa Severusa Pottera ze szkolnym kolegą. Potter jako ojciec nie do końca sobie radzi, widzimy jego próby naprawy relacji z synem, nieprzemyślane słowa, które padają z jego ust. Do gustu przypadła mi więź między młodym Potterem, a wspomnianym wcześniej uczniem Hogwartu. Pochylając się nad ich losami czułam się jak za dawnych lat, kiedy to Harry był w murach wspomnianej szkoły. Pojawia się tam dość sporo wspólnych mianowników.

Co do wspomnianej formy - jest to scenariusz, co za tym idzie, książkę czyta się niezwykle szybko, dość trudno poczuć ową magiczną aurę, charakterystyczną dla świata Harrego Pottera. Wszystko dzieje się tam błyskawicznie, ucieka jedna historia za drugą, aż trafiamy na ostatnią stronę... i czujemy niedosyt.

Czytając niektóre kwestie dobrze mi znanych bohaterów czułam lekkie zażenowanie. Niektóre żarty były słabe, wypowiadane zdania lekko niepasujące do tego, do czego przywykłam, ale mimo to jestem zdania, że WARTO przeczytać tę książkę. Ja jako fanka całej serii, nie wyobrażam sobie, że miałabym po nią nie sięgnąć. Fajnie było choć przez chwilę poczuć namiastkę czarodziejskiego świata, dowiedzieć się, co nowego słychać u bohaterów. Mimo, że nie było to rewelacyjne spotkanie, to jednak nie żałuję. Byłam niezwykle podekscytowana samym faktem trzymania tej książki. Kto jest fanem, ten zrozumie.
Nie polecę tej książki osobom, które nigdy Harrego nie czytały, bo jestem przekonana, że nie przypadnie im do gustu.

Jeśli powstanie film, to pierwsza się na niego wybiorę, bo uważam, że w tym wypadku film znacznie prześcignie książkę. Liczę na to, że dane mi będzie niebawem zasiąść w sali kinowej i rozkoszować się kolejnym spotkaniem ze światem Harrego Pottera.
Jeśli natomiast Rowling pokusi się o napisanie powieści opartej na tym scenariuszu, to pierwsza pobiegnę ją kupić, bo uważam, że historia przedstawiona w Przeklętym Dziecku jako powieść byłaby idealna i nie miałabym do niej żadnych zastrzeżeń.

Dajcie koniecznie znać, co Wy sądzicie o tej pozycji. Jestem ogromnie ciekawa.

Ewelina

2 komentarze:

Tomek Beksiński. Portret prawdziwy - Wiesław Weiss

10/25/2016 Ew&Lon overReading 3 Comments


Ciężko mi zebrać się do napisania recenzji tej wyjątkowej dla mnie biografii. Kiedy tylko usłyszałam, że taka powstaje, wiedziałam, że jak tylko zostanie wydana, jeden egzemplarz trafi w moje ręce. I gdy już się to stało, zaczęłam czytać i przepadłam. Śmiało mogę powiedzieć, że ta książka była jedną z najlepszych, jakie w życiu przeczytałam.

Początkowo zastanawiałam się, a wręcz byłam podekscytowana tym, co mogę znaleźć na tych aż 700 stronach. Nie czytałam uprzednio żadnej biografii napisanej przez Wiesława Weissa, więc nie miałam jeszcze wyobrażenia o sposobie jego pisania czy zdobywania informacji. Tytuł Tomek Beksiński. Portret prawdziwy zdaje się nawiązywać do biografii Beksińskich napisanej przez Magdalenę Grzebałkowską (Beksińscy. Portret podwójny) i pośrednio sugeruje, jakoby obraz Tomka ukazany przez Grzebałkowską, nie był do końca prawdziwy. Czy rzeczywiście tak jest? W książce Weissa czytelnik dostaje znacznie pełniejszy wizerunek młodego Beksińskiego, poznaje więcej motywów jego działań i zdarzeń, które tak bardzo wpływały na jego życie. Przed przeczytaniem życiorysu Tomka byłam już zapoznana z jego kilkoma dostępnymi obecnie audycjami, wyżej wymienioną książką Grzebałkowskiej, Dziennikiem zapowiedzianej śmierci oraz filmem, który ostatnimi czasy wzbudził ogromne kontrowersje - Ostatnia rodzina.

Powinnam chyba zacząć od tego, dlaczego tak bardzo uwielbiam wszelakie biografie. Przede wszystkim dlatego, że opisują życie prawdziwych ludzi, którzy czuli to samo, co my, przeżywali takie same emocje, widzieli i doświadczali tego samego świata. Portret prawdziwy wyróżnia się dla mnie tym, że jest on o kimś, kto odbierał rzeczywistość podobnie jak ja, stąd stał się dla mnie tak ważny. Nie chcę tutaj sugerować, że popieram i akceptuję wszystkie opisane w książce zachowania Tomka, ale jego sposób myślenia i sposób na życie jest wyjątkowo zbliżony do mojego, nie wspominając już o guście muzycznym, który miał na niego tak ogromny wpływ. Każdy, kto choć trochę identyfikuje się z Tomkiem, znajdzie tutaj dla siebie coś osobistego. Pomimo tego, że miałam ochotę czytać tę książkę cały czas odkąd tylko zaczęłam, musiałam sobie niekiedy robić nawet kilka dni przerwy, bo wyzwalała ona we mnie za dużo emocji. Takiej ich kulminacji nie odczuwałam nigdy wcześniej podczas czytania.

Z postacią Tomasza przyszło mi się zapoznać w dosyć ciężkim dla mnie okresie życiowym; na pierwszy ogień posłuchałam jego ostatniej audycji, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Nigdy wcześniej nie słuchałam tak wspaniale przygotowanej i opracowanej, klimatycznej audycji radiowej. Z kilku utworów pozornie niezwiązanych ze sobą Tomasz potrafił stworzyć przepiękny, spójny spektakl. Takie słuchowisko było niesamowite, miałam wrażenie zanurzenia się w totalnie inny, całkiem mroczny świat i to mnie zafascynowało. Stąd wzięło się zainteresowanie tym, kim był człowiek, który potrafił stworzyć coś tak przejmująco smutnego, a jednocześnie pięknego? Chciałam dowiadywać się więcej i więcej.

Autor prowadzi nas od niemowlęcego okresu poprzez młodość i dorosłość Tomka aż do jego śmierci. Jest to naprawdę obszernie udokumentowana relacja uzupełniona wypowiedziami osób, które znały lub miały jakiś związek z Beksińskim. W trakcie czytania jej, udało mi się uczestniczyć także w spotkaniu autorskim z Wiesławem Weissem, na którym dopowiedział on kilka ciekawostek, których w książce nie było, jak i omówił jeszcze szerzej niektóre już opisane.

Czytając, zaznaczyłam sobie tyle ważnych fragmentów, że nie sposób teraz odnieść się do każdego z nich, jednak zostaną one dla mnie i chętnie będę do nich powracać. Na wstępie czytamy w jednym z listów Tomka: "Są dla mnie trzy rzeczy, w które wierzę: miłość, przyjaźń i zrozumienie. Ważne w kolejności w jakiej wymieniłem." - te 2 zdania w skrócie opisują, wokół czego koncentrowało się całe jego życie i na czym tak naprawdę mu zależało.

Pomimo tego, że jak każdy człowiek miał on wiele wad, to biografia skupia się jednak bardziej na jego zaletach. Zamieszczonych zostało tutaj wiele listów, w których widać, jakim był idealistą, jak mocno wierzył w pewne wartości. Bardzo ważnym aspektem jest też muzyka, która stanowiła nieodłączną część jego życia, a której zostaje poświęcone kilka rozdziałów. Opisane zostały jego inspiracje muzyczne, geneza jego fascynacji specyficznymi gatunkami (głównie rockiem progresywnym i gotyckim), praca w radiu, wyjazdy na koncerty czy muzyczne spotkania. Widać było, że pośrednio poprzez twórczość swoich ulubionych zespołów, "nauczył się" on ogromnej wrażliwości i próbował ją dostrzegać w innych ludziach. Potrafił wydobywać z nich dobre emocje i zjednywać ich sobie; w wielu relacjach jego znajomych i przyjaciół zostało wspomniane, jak dobrze czuli się oni w towarzystwie Tomka. Mimo, że najbardziej w życiu pragnął prawdziwej, a przede wszystkim odwzajemnionej, bezwarunkowej miłości, nie doświadczył jej, a wszystkie jego związki prędzej czy później się kończyły. Pasja do muzyki, przyjaciele czy praca w radiu w pewnym momencie nie przynosiły mu już żadnej radości, a wszystko przez to, że nie miał przy sobie ukochanej osoby, i że kolejny raz zawiodły go jego ideały. Momentami dało się odczuć, że Tomek nie miał łatwego charakteru, ale z drugiej strony kiedy naprawdę chciał, to potrafił dać z siebie ogromnie dużo, bo zawsze bardziej liczyło się dla niego szczęście ukochanej osoby niż jego własne.

Zastanawiające i przerażające jednocześnie jest to, że mimo tego, ilu przyjaciół i bliskich znajomych miał Tomek, to mało kto potrafił na tyle przebić się przez mur, który ten wokół siebie wybudował, aby dostrzec, jak bardzo nieraz było z nim źle. Z drugiej strony ciężko jest się postawić w podobnej sytuacji, kiedy nigdy się czegoś takiego nie przeżyło. Mając swoje prywatne życie, dom, rodzinę, na pewno nie jest łatwo w stu procentach skoncentrować się na przyjaźni, można nieraz coś pominąć, czegoś nie dopatrzyć. Dodając do tego fakt, że sam Tomek potrafił wysyłać sprzeczne sygnały, można twierdzić, że niewiele dało się zrobić, aby nie targnął się (kolejny raz) na swoje życie. Ale czy było tak rzeczywiście, tego już się nie dowiemy.

Polecam przeczytać tę książkę każdemu, kto choć trochę zainteresował się życiorysem Tomka, a przede wszystkim jego osobowością, bo to o tym głównie jest mowa. To studium trudnych i silnych emocji, samotności, a także wielkich pasji, oddania i niespełnionego życia.

Ilona

3 komentarze:

Premiera Harry'ego Pottera - FOTORELACJA

10/22/2016 Ew&Lon overReading 2 Comments


Jak już na pewno każdy z Was wie, dzisiaj (22.10.2016r.) swoją premierę ma kolejna część przygód najpopularniejszego czarodzieja, nosząca tytuł Harry Potter i przeklęte dziecko. W niektórych miastach księgarnie zorganizowały sprzedaż egzemplarzy książki już o północy. Miałyśmy szczęście, że w naszym Rzeszowie również!

Spotkanie dla fanów Harry'ego rozpoczynało się o godzinie 21:00 w salonie Empiku w rzeszowskiej galerii. Gdy przyszłyśmy, na miejscu było już sporo osób, ok. 50-70. Zastanawiałyśmy się przed przyjazdem, jak liczne będą różne grupy wiekowe - okazało się, że najwięcej było dzieci i młodzieży, ale nie brakowało też starszych od nas. Świetnie pokazuje to, jak bardzo Harry Potter jest uniwersalny i jakie interesowanie potrafi wzbudzić w każdym, niezależnie od wieku.

Możemy zdecydowanie stwierdzić, że docelowym odbiorcą tego spotkania dla fanów HP były dzieci, bo głównie dla nich przygotowane były konkursy i wszelkie atrakcje. Dzieciaki chętnie w tym uczestniczyły, widać było, że są ogromnie podekscytowane tym, co się działo (kto by nie chciał pójść na takie spotkanie będąc dzieckiem?! :)). Na wielki plus zasługuje ogromnie charyzmatyczny prowadzący całej zabawy (widoczny na poniższych zdjęciach)! Cały czas uśmiechnięty, miał chyba nie mniejszą frajdę niż najmłodsi.

Każdy uczestnik mógł zostać obdarowany specjalnym wydaniem Proroka Codziennego oraz potterową zakładką do książki, a dla wybrańców znalazły się też tatuaże z symbolem z okładki. Nieliczne osoby zrobiły cosplaye - konkurs na najlepszy wygrała dziewczyna, która przebrała się za Lunę Lovegood. Był także zorganizowany pokaz iluzji, ale ze względu na dużą ilość zainteresowanych i mało miejsca, nie dałyśmy rady go oglądnąć.

Co nas zawiodło? Mimo, że byłyśmy na takim wydarzeniu po raz pierwszy, to spodziewałyśmy się odrobinę większego "rozmachu". Od otwarcia księgarni do północy było 3 godziny, a nie każdy zainteresowany był konkursami i część osób, głównie starszych, nie miała co ze sobą zrobić. Stwierdziłyśmy obie, że brakowało nam takiego kącika, gdzie np. puszczane by były fragmenty filmów HP lub odczytywane ciekawsze fragmenty i można by było sobie spokojnie usiąść w oczekiwaniu na upragnioną książkę.

Tuż przed 00:00 przed kasą ustawiła się spora kolejka, a raczej wężyk na pół sklepu. Nigdzie nie widziałyśmy egzemplarzy i sądziłyśmy, że będzie można je nabyć przy kasie. Stałyśmy tak oczekując, a kiedy wybiła upragniona północ, książki dość magicznie pojawiły się na półce w sklepie. My byłyśmy tak podekscytowane, że naprawdę nie zarejestrowałyśmy momentu, w którym książki trafiły na półkę. Z tej ekscytacji nie zrobiłyśmy zdjęcia kolejki i egzemplarzy na potrzeby tej relacji.

Co możemy jeszcze powiedzieć? Założyłyśmy kartę mój empik i dzięki temu zgarnęłyśmy Pottera za naprawdę okazyjną cenę (29,99zł). Mimo tego, że było chwilami nudno, to i tak cieszymy się, że tam poszłyśmy. I wcale, ale to wcale nie wyszłyśmy na zdjęciu jak c

Dajcie znać, czy u Was w miastach organizowano taką "imprezę" :)
Buziaki, Ewelina & Ilona
















2 komentarze:

Niezbędnik obserwatorów gwiazd - Matthew Quick

10/12/2016 Ew&Lon overReading 5 Comments



Niezbędnik obserwatorów gwiazd na początku zaintrygował mnie przede wszystkim swoim tytułem - kupiłam go bez przeczytania nawet okładkowej notki. Po powieściach młodzieżowych zazwyczaj nie oczekuję tyle, ile po literaturze obyczajowej, jednak według mnie taka książka powinna się dzielić z (młodymi) czytelnikami ważnymi wartościami. Czy było tak w tym przypadku?

Historię poznajemy za pośrednictwem Finleya McManusa, głównego bohatera. Nastolatek mieszka tylko z ojcem i dziadkiem, a od kilku lat spotyka się z mieszkającą niedaleko Erin. Dzielą oni między sobą wspólne zamiłowanie do koszykówki; Erin, tak jak jej chłopak też gra w szkolnej drużynie. Ich ulubionym zajęciem jest wychodzenie na dach i oglądanie gwiazd nocą. Oboje są małomówni, nie mają wielu przyjaciół; wielkie plany na przyszłość oraz koszykówka to wszystko, co warunkuje ich życie. Sytuacja zmienia się, kiedy trener Finleya prosi go, aby ten pomógł odnaleźć się w "nowym" życiu Russowi, który niedawno przyjechał do miasta i ma problemy z przystosowaniem się.

Na początek muszę powiedzieć, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Quicka i chyba pierwsza powieść młodzieżowa, jaką przeczytałam, która została napisana przez mężczyznę. Nie wiedziałam, czego po niej oczekiwać, choć byłam pozytywnie nastawiona do jej czytania. Co na początku zwróciło moją uwagę, to bardzo płytkie przedstawienie pierwszoplanowych postaci - jest to dla mnie błąd niewybaczalny, bo strasznie lubię się zagłębiać w psychikę bohaterów. Nawet w młodzieżówce ten aspekt powinien być znacznie lepiej opisany, aby czytelnik obserwował ludzkie poczynania z szerszej perspektywy. Finley nie zaskarbił sobie mojej sympatii, nawet nie przez to, że prawie w ogóle się nie odzywa, ale przez to, że sprawia wrażenie, jakby był obojętny na wszystko, co się dookoła niego dzieje i bez słowa wykonuje wszystkie polecenia. Koszykówka pozostaje najważniejsza, ba - ważniejsza nawet od długoletniego związku, który systematycznie jest zrywany tylko po to, aby skupiać się jeszcze bardziej na sportowej karierze. Odebrałam to jako sytuację absurdalną. Erin, dziewczyna Finleya, godzi się na wszystko również bez słowa sprzeciwu.

W życiu tej dwójki pojawia się Russ, nastolatek z obiecującą karierą koszykarską, która zostaje nagle przerwana. Jest on chyba najbarwniejszy ze wszystkich bohaterów, ponieważ zachowuje się ekstrawagancko, a wręcz przesadnie dziwnie. Głównie za jego pośrednictwem ukazany jest w powieści motyw wpływania dwóch osób na siebie nawzajem i to, jak silny może być taki wpływ. Im dalej do końca książki, tym bardziej bohaterowie się zmieniają i przewartościowują swoje życie.

Niezbędnik obserwatorów gwiazd daje nadzieję na to, że mimo trudnej przeszłości zawsze możemy zapracować na lepszą przyszłość, przede wszystkim dzięki wsparciu i zrozumieniu bliskiej osoby. Pokazuje, że dla takich ludzi możemy dawać z siebie wszystko i poświęcić wiele. Więcej z tej książki nie potrafię wydobyć, przeczytałam ją za jednym zamachem i chętnie ją odkładam, aby więcej do niej nie wracać.

Ilona

5 komentarze:

Dziesięć płytkich oddechów - K.A. Tucker

10/08/2016 Ew&Lon overReading 5 Comments



Bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę. Nie miałam chwil, w których to byłabym nią zmęczona. Może nie jest to najbardziej wymagająca lektura, możliwe, że nie wpłynęła na mnie w jakiś niesamowity sposób, ale mimo to uważam, że przeczytanie tej książki było dobrym posunięciem.

Zacznę od tego, że Dziesięć płytkich oddechów to powieść typu new adult. Muszę przyznać, że spotkałam się już wielokrotnie z tym terminem, ale jakoś nie zagłębiałam się w niego i nie do końca wiedziałam, o co w nim chodzi. Przy okazji tej lektury nadrobiłam zaległości i poszperałam nieco w sieci. Zgodnie z tym, co wyczytałam, książki typu new adult kierowane są do "młodych dorosłych". Zazwyczaj poruszają kwestie wchodzenia w dorosłość, radzenia sobie z nową rzeczywistością, szeroko pojętego odnajdywania siebie.

W powieści K.A. Tucker główną bohaterką i jednocześnie narratorką jest Kacey. Młoda, zagubiona dziewczyna walcząca z demonami przeszłości. Jest to postać wrażliwa, pełna skrywanego lęku i bólu. Choć pozornie wydaje się silna, w środku jest krucha i łatwo ją zranić. Kiedy była nastolatką spotkało ją coś, co odbiło się na jej dalszym życiu. Wciąż żywa trauma nie pozwala zacząć od nowa. Czy nowe otoczenie i ludzie zdołają sprawić, że Kacey otworzy się, a uśmiech zagości na jej twarzy?

Wśród wykreowanych bohaterów znajdziemy również Livie - siostrę Kacey. Jest to nastolatka, bardzo dojrzała jak na swój wiek. Pełna dobroci i opanowania. Troszczy się o starszą siostrę i stara się jej pomóc. To postać, która budzi ciepłe uczucia, roztacza wokół się dobrą aurę.

W książce pojawia się też Storm - młoda, samotna matka, wykonująca całkiem ciekawy zawód. To postać, którą polubiłam. Kojarzy mi się z pełną promiennego uśmiechu kobietą, idealną kandydatką na przyjaciółkę.

Wreszcie tajemniczy chłopak z mieszkania 1D. Z opisu i wrażeń, jakie dostarcza Kacey, obraz Trenta wydaje się być idealny. Jest to facet, który zdecydowanie przyciąga uwagę. Nie wiem, czy tylko ja miałam takie odczucia, ale według mnie był niezwykle sexy. I w takich kategoriach o nim myślałam przez dłuższy czas. Później jednak moje wyobrażenie zupełnie się zmieniło. Zaczęłam dostrzegać w nim coś innego, aniżeli przystojnego gościa. Zaczęłam się zastanawiać nad jego uczuciami, nad przeszłością, tym, z czym musiał się zmierzyć i przez co przejść.

Pojawiający się w powieści wątek Kacey i Trenta przypadł mi do gustu, choć przyznam się, że w pewnym momencie domyśliłam się prawdy. Kiedy w końcu karty powieści odkryły ją w całej okazałości, nie byłam zaskoczona.

Dziesięć płytkich oddechów to książka, którą mogłabym polecić. Nie jest to jakaś wyszukana literatura, ale mimo wszystko warto się nad nią pochylić. Choć niektórzy zarzucają, że powieści new adult są takie same, tę warto przeczytać. Poza tym, że jest napisana w sposób przystępny i niewymagający niesamowitej zadumy, to tematyka w niej poruszona pozostaje na bardzo dobrym poziomie. Nie jest to książka płytka i o niczym. To powieść, która traktuje o potędze przeszłości i o tym, jak owa przeszłość może determinować nasze życie. Mowa w niej o bólu, z którym nie jeden z nas musi się zmierzyć, o stracie i jej konsekwencjach.

Co podobało mi się najbardziej w tej książce i za co daję jej ogromnego plusa? Za to, że temat "bycia ofiarą" został przedstawiony w sposób pełny. Co mam na myśli? Chodzi o to, że poszkodowanym nie jest tylko ten, któremu zło zostało wyrządzone, ale także osoba, która tego dokonała. Nie chcę nikogo usprawiedliwiać i szerzyć poglądu krzywdzącego dla ofiar, ale warto się zastanowić nad tym, jak często jedna chwila, nieuwaga czy niedbałość doprowadza do sytuacji, z której nie ma odwrotu. Trauma, która wtedy się pojawia, jest udziałem obu stron.

Ewelina

5 komentarze:

Podsumowanie września

10/03/2016 Ew&Lon overReading 4 Comments


Witajcie w październiku :) Przychodzimy do Was z czytelniczym podsumowaniem minionego miesiąca. Dla mnie (Ewelina) wrzesień był bardzo zwariowany i często zdarzało się tak, że nie miałam czasu czytać. Mimo to udało mi się przeczytać 5 książek, co uważam za dość dobry wynik. Ponadto prawie każda z nich była naprawdę warta czasu jej poświęconego.

Ewelina:

I wciąż ją kocham - Nicholas Sparks
Drugie moje spotkanie z tym autorem, które niestety było gorsze od poprzedniego. Książka nie przypadła mi do gustu i dość ciężko było mi ją dokończyć. Powieść o miłości, zakochaniu, młodych ludziach. Zakończenie dość sielankowe, a jednocześnie smutne, o czym już pisałam w recenzji. Osobiście nie poleciałbym znajomym tej książki, ale wierni fani Sparksa z pewnością będą zadowoleni.
Ocena: 5/10

Złodziejka książek - Marcus Zusak
Niesamowita historia! Książka osadzona w czasach II wojny światowej. Opowiada przede wszystkim o niesamowitej dziewczynce - Liesel, o jej życiu w czasach wojny, o rodzinie i przyjaciołach. Narratorem powieści jest Śmierć, co czyni ją niezwykle ciekawą. Polecam.
Ocena: 8,5/10


INTYMNIE. Rozmowy nie tylko o miłości - Janusz Leon Wiśniewski, Zbigniew Izdebski
Książka w formie rozmowy między Panem Wiśniewskim oraz Panem Izdebskim. Traktująca o sferze seksualności, miłości, potrzeb. Przystępnie napisana, pełno w niej ciekawostek. Trochę w niej teorii i nauki, psychologii i statystyk. Sporo na temat życia seksualnego Polaków. Naprawdę ciekawa lektura.
Ocena: 8/10

Tajemnica mojej matki - Jenny L. Witterick
Kolejna książka poruszająca temat II wojny światowej. Jest niezwykle krótka, szybko się ją czyta i jest naprawdę pouczającą lekturą. Główną rolę odgrywa tutaj dorosła kobieta Franciszka, która wraz z córką udziela schronienia potrzebującym w czasie wojny. To krótka powieść będąca hołdem i pokłonem w stronę tych, którzy w tak okrutnych czasach pozostali ludźmi.
Ocena: 8/10

Dziesięć płytkich oddechów - K.A. Tucker
Książka, która dość przypadkowo wpadła w moje ręce. Sięgnęłam po nią w bibliotece i nie zawiodłam się. Powieść, która mówi o tym, jak ciężko jest nam przebaczyć i zacząć nowe życie. Nie będę się rozpisywać tutaj, bo mam zamiar niebawem udostępnić Wam jej recenzję. Mogę powiedzieć jedynie, że jest to pozycja, która wielu może przypaść do gustu.
Ocena: 7/10





Ilona:


Uparte Serce - Kalina Błażejowska
Na "pierwszy ogień" dorwałam się do upatrzonej wcześniej biografii Haliny Poświatowskiej. I jaka to była biografia! Braknie mi epitetów, aby wyrazić nad nią zachwyt, po prostu fenomenalna. Zdecydowanie polecam, jeżeli ktoś lubi biografie lub interesuje się twórczością Poświatowskiej. Książka trafiła do moich ulubionych.
Ocena: 10/10

Nieznajomy - Harlan Coben
Pierwsze rozczarowanie miesiąca, mój debiut z Cobenem, który okazał się niewypałem. Bohaterowie irytujący, fabuła niedopracowana. Męczyłam się z tą książką i jak najszybciej chciałam ją skończyć. Może kolejna powieść Cobena bardziej przypadnie mi do gustu.
Ocena: 4/10


Moje serce i inne czarne dziury - Jasmine Warga
Pochłonęłam tę książkę w jeden dzień, tak bardzo mi się podobała. Autorka porusza poważny wątek samobójstw wśród młodzieży, co nie jest dość popularnym tematem w tego typu powieściach. Ma bogatą wiedzę na ten temat, wszystko opisuje przystępnym językiem i przede wszystkim zmusza do refleksji i do szerszego spojrzenia na innych ludzi.
Ocena: 8/10

Me Before You - Jojo Moyes
Moja pierwsza książka przeczytana w całości po angielsku, to było wyzwanie! Ze strony na stronę czytało się coraz łatwiej i przyjemniej. Bardzo polubiłam tę powieść, chętnie czytam coś dotyczącego kontrowersyjnych tematów. Autorka poprzez różnych bohaterów wyrażała różne opinie na temat eutanazji, nie była jednostronna. Wartościowa książka, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Ocena: 8/10


Mężczyźni bez kobiet - Haruki Murakami
I kolejne rozczarowanie, również mój debiut z Murakamim, na którego polowałam już ładnych parę miesięcy. Szczęśliwym trafem powstrzymałam się od zakupienia tej książki, a wypożyczyłam ją z biblioteki. Najgorsza książka z całego zestawienia, stanowi ona zbiór opowiadań tak właściwie o niczym - według okładki miały być to opowieści o miłości, samotności oraz ich różnych obliczach. Nudne, niekiedy wręcz odrzucające tematy sprawiły, że nieprędko będę miała ochotę na kolejną książkę Murakamiego.
Ocena: 3/10

Lato koloru wiśni - Karina Bartsch
Powieść typu New Adult ze świetnie wykreowanymi bohaterami, których łączą nieznane czytelnikowi związki. Dość przewidywalna, co jednak nie przeszkadza w pozytywnym odbiorze książki. Autorka pozostawia na końcu tomu "otwarte drzwi", zachęcając do sięgnięcia po kolejną część, co niebawem uczynię!
Ocena: 8/10

Niezbędnik obserwatorów gwiazd - Matthew Quick
Ciężko nazwać tę powieść rozczarowaniem, ale spodziewałam się jednak czegoś lepszego. Nie polubiłam się z postaciami, z motywami ich zachowań. Bohaterowie w moim odczuciu byli nierealni. Niedługo pojawi się obszerniejsza recenzja tej książki.
Ocena: 6/10

Jesienny październik spędzimy pewnie z kubkiem herbaty pod kocem i dobrymi książkami. Jak u Was wypadł wrzesień pod względem przeczytanych książek? Koniecznie dajcie znać :)

4 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...