Arkadia - Lauren Groff

4/11/2017


Od kilku lat interesuje mnie kultura hipisów i beatników, dlatego książki takie jak nowo wydana powieść Lauren Groff to dla mnie prawdziwe perełki. Pomijając fakt, że w przypadku Arkadii jest to tylko fikcja literacka, to nieustannie towarzyszyły jej nadzieje i lęki tego pięknego okresu i ludzi pragnących wolności.

Tytułową Arkadię od samego początku poznajemy poprzez Lutka - syna Abe'a i Hanny, dwójki ciężko pracujących dla dobra całej wspólnoty. Lutek jest jeszcze dzieckiem, kiedy zachodzą w niej poważne zmiany. Mimo iż zapewne każdy z jej uczestników ma swoje wyobrażenie o miejscu idealnym, to wszystkich łączą wspólne cele - pokój, braterstwo, wolna miłość, wzajemna pomoc. Nim Namiastka Arkadii przekształci się w piękną i ogromną Arkadię, każdy musi włożyć w nią cząstkę siebie, sporo wysiłku, a przede wszystkim serce. Do budowy Arkadianie wykorzystują znalezione lub otrzymane zasoby, rzeczy są tutaj wspólne, a każda z nich, nawet coś pozornie niepotrzebnego, może okazać się przydatnym materiałem do zrobienia czegoś nowego. Życie płynie tutaj bardzo spokojnie; brak pośpiechu i nieustającej pogoni powoduje, że ludzie są odprężeni, przyjaźni i otwarci na innych. Każdy szanuje siebie nawzajem, a także przyrodę i zwierzęta dziko żyjące. To miejsce, gdzie natura i człowiek tworzą nierozerwalną więź ze sobą.

Lutek jest specyficznym dzieckiem - jest niewielki, mało się odzywa, można go określić mianem biernego obserwatora wydarzeń. Nie oznacza to wcale, że odstaje od innych, a wręcz przeciwnie - jego wyobraźnia jest rozległa jak na tak młody wiek, a do tego charakteryzuje się roztropnością i spostrzegawczością.

Kolejny raz spotykamy się z nastoletnim Lutkiem i innymi Arkadianami, kiedy wspólnota jest już w pełni rozkwitu. Co jakiś czas pojawiają się nowi ludzie, a stałym mieszkańcom żyje się tu dobrze. Organizowane są przeróżne zajęcia i spotkania, a ich młodzi uczestnicy mogą wymieniać myśli z dorosłymi bez żadnych uprzedzeń, bo wiedzą, że nie zostaną wyśmiani. W hipisowskich komunach liczyła się zarówno sama jednostka jak i jednostka we wspólnocie, każdy mógł być tutaj naturalny, robić to, co lubi (oczywiście z poszanowaniem woli innych). Ludzie nie musieli nikogo udawać, najważniejsze było prawdziwe ja oraz przeżywanie każdego dnia w miłości do siebie i wspólnoty. Takie społeczeństwo dawało także poczucie bezpieczeństwa. W nastoletnim okresie życia Lutka w Arkadii wszystko odbywało się właśnie w taki sposób. Społeczeństwo liczyło kilkaset osób, toteż bardzo ciężko było mi zapamiętywać bohaterów, choć wymienionych zostało "tylko" kilkadziesiąt. Dawało to poczucie pewnego rodzaju zagubienia, co mogło także unaoczniać niepewność wśród tak dużej grupy ludzi.

Arkadia zaczęła wzbudzać ogromne zainteresowanie, szczególnie wśród młodych, co powodowało ciągły przyrost jej mieszkańców, którego apogeum nastąpiło w trakcie Dnia Kukanii. Niestety, część z nowo przybyłych wcale nie miało ochoty dać Arkadianom czegoś od siebie, chcieli raczej oderwać się na chwilę od swoich rzeczywistości i zakosztować życia, gdzie wszystko jest wspólne i do tego za darmo, a wolna miłość oznacza tylko potencjalnych partnerów do współżycia, a także gdzie istnieje stały dostęp do substancji odurzających i narkotyków. Kres złotych czasów Arkadii jest bliski, a wszystko dopełnia się poprzez jedną niespodziewaną tragedię...

Lutek wraz z innymi Arkadianami rozjeżdża się w różne strony świata i stara znaleźć w nim ukojenie po stracie ukochanego miejsca i przyjaciół. Nie jest łatwo, jednak arkadyjskie światło ciągle rozświetla mroki teraźniejszości; w wolnych chwilach wraca tam na jawie. Pomimo rozdzielenia utrzymuje on kontakt z ludźmi ze wspólnoty.­­­­

Lauren Groff wspaniale odtworzyła kolejne okresy z życia głównego bohatera - od kilkuletniego brzdąca do dorosłego mężczyzny. Pięknie została ukazana różnica w światopoglądzie Lutka na każdym z tych etapów - opisy i jego rozterki były realne. Mały Lutek odkrywa na swój sposób piękno świata i natury, chłonie wzorcową relację rodziców. Jako nastolatek potrafi cieszyć się każdym dniem i doceniać jego ulotność, wierzy, że  "ludzie są dobrzy i chcą być dobrzy, jeżeli tylko da się im szansę", zdaje sobie sobie sprawę z potęgi własnego umysłu i wyobrażeń. Dorosły Lutek patrzy już inaczej na niektóre sprawy. Często wspomina Arkadię i tęskni za jej realnością, tym, że wszystko odczuwało się tam intensywniej i pełniej.

Książka ta pomimo wielu zalet, ma także istotną dla mnie wadę, a mianowicie omówienie procesu upadku utopijnego świata, które zostało przedstawione bardzo ogólnie; brakowało mi również wyjaśnień, dlaczego zaczęło się tak dziać i czemu niektórym przestało w ogóle zależeć... Pomijając powyższe, powieść bardzo przypadła mi do gustu, zapamiętam ją jako nad wyraz dojrzałą, a dodatkowo wspomnę, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Lauren Groff i chętnie zapoznam się z drugą jej powieścią.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak.

Ilona

Podobne posty:

2 komentarze

  1. Cudowna recenzja! ❤ Wprawdzie bałam się ogromnie, żeby mi nie zdradziła czegoś istotnego, ponieważ jestem jeszcze przed lekturą, ale udało się 😄 Dzięki Tobie jestem przeszczęśliwa, że ta uczta literacka jeszcze przede mną 😊 Dziękuję! 😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że uda mi się niedługo sięgnąć po tę książkę, bo "Arkadia" ciekawi mni nawet bardziej, niż "Fatum i Furia", z której autorka zasłynęła. Przede wszystkim wydaje mi się, że czymś wyjątkowym może być już samo obserwowanie takiej przemiany głównego bohatera, od chłopca do dorosłego mężczyzny i tak, jak wspominasz, jego światopoglądów, które mogą jeszcze lepiej zobrazować zmiany w otaczającym bohatera świecie. Liczę na to, że będzie to niezapomniana lektura :)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe