Ballada o ciotce Matyldzie - Magdalena Witkiewicz

3/24/2017 Ew&Lon overReading 0 Comments


Po Balladę sięgnęłam z dwóch powodów. Po pierwsze zaintrygowała mnie piękna okładka, po drugie chciałam poznać twórczość nieznanej mi dotąd polskiej autorki. Jak wrażenia po pierwszym spotkaniu?

Magdalena Witkiewicz w recenzowanej przeze mnie pozycji stawia na prostotę. Opowiada życiową historię w sposób nieskomplikowany, co sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko. W czytelniku rodzi się jednak uczucie niedosytu, a cała opowieść staje się banalna i nieco płytka.

Główną rolę grają tutaj kobiety i to ich siła i umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami losu wiodą w książce prym. Ten aspekt powieści jest interesujący i niezwykle pokrzepiający. Cieszę się, że możliwości kobiet zostały tutaj uwypuklone, ponieważ daje to nadzieję i przypomina o tym, jakie pokłady wewnętrznej siły nosi każda z nas.

Głównymi bohaterkami powieści jest Joanna oraz tytułowa Matylda. Porównując oba charaktery, muszę przyznać, że o wiele bardziej polubiłam się z ciotką. Kobieta z klasą, uśmiechem na ustach, kotem i koniakiem. Patrząca na świat z wdzięcznością, mądra i pewna siebie. Mimo że Joanka również stara się być silna i uśmiechnięta, postać Matyldy wzbudza więcej pozytywnych uczuć i jest, moim zdaniem, bardziej autentyczna.

W powieści poruszony został temat macierzyństwa i problemów w małżeństwie, ale w sposób bardzo powierzchowny i jedynie sygnalizujący dany problem. Nie mogłam zrozumieć zachowania Joanny względem męża, który okazał się mężczyzną, jakiego żadna z nas nie chciałaby spotkać. Dziwiłam się, że bohaterka zdecydowała się na stały związek z kimś, kto od samego początku był dużo mniej zaangażowany od niej.

W książce pojawia się wątek tajemniczego spadku, a wraz z nim tajemniczy mężczyźni - Przemcio i Oluś. Są to postaci z sercem na dłoni, gotowi pomóc w każdej potrzebie. Miałam wrażenie, że autorka próbuje nadać im nieco komizmu poprzez ich biznes, chwilami infantylne zachowanie i powtarzane w kółko "świeć Panie nad jej duszą", które mocno irytowało podczas czytania.

Dialogi w powieści są momentami trochę kwadratowe i płytkie. Ostatnio zauważam, że trudno mnie zadowolić w tym temacie. Może jestem za bardzo krytycznaalbo te dialogi, które czytam, są po prostu słabe.

Podsumowując, książka Ballada o ciotce Matyldzie to czytadło dla płci pięknej. Głównymi bohaterkami są kobiety, tematy podejmowane przez autorkę są typowo kobiece. Nie jest to lektura z najwyższej półki i nie ma co się oszukiwać - nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Mimo wszystko, w bibliotece zamówiłam już kolejną pozycję tej autorki i nie zrażając się tym, że Ballada nie wywołała u mnie wielkiego poruszenia i podekscytowania, sięgnę po kolejną książkę Witkiewicz. Jeśli okaże się równie przeciętna jak ta, z pewnością zakończę swoją przygodę z tą autorką.

Ewelina

0 komentarze:

Kochając pana Danielsa - Brittainy C. Cherry

3/12/2017 Ew&Lon overReading 21 Comments


Niejeden raz spotkałam się z twierdzeniem, że czytanie romansów jest równoznaczne z czytaniem głupot lub jest tylko chwilową rozrywką, która nie zmusza do myślenia. Szczerze mówiąc, nie wiem, skąd wzięły się takie przekonania. Być może nie każdy miał w rękach dobry romans, taki, jakiego przykładem jest książka Brittainy C. Cherry pod tytułem Kochając pana Danielsa.

Historia rozpoczyna się w dosyć przygnębiającym miejscu, bowiem spotykamy Ashlyn - główną bohaterkę - na pogrzebie jej siostry bliźniaczki. Dziewiętnastolatka mierzy się z tragicznymi konsekwencjami choroby siostry i próbuje sobie z nimi jakoś radzić. Gabby była jej najlepszą przyjaciółką, powierniczką sekretów, miała pozytywne nastawienie do życia i zawsze wiedziała, jak sprawić, aby Ashlyn się uśmiechała. Do tej pory wszystkie radości i zmartwienia bliźniaczki przeżywały razem, a teraz dziewczyna może liczyć tylko na siebie. Do tego wszystkiego matka chce odesłać ją do ojca, z którym już od dawna nie miała kontaktu, i do którego ma ogromny żal. Czy z takiej sytuacji można znaleźć jakieś wyjście i na nowo zacząć cieszyć się życiem?

Pan Daniels jest pasjonatem literatury, a także wokalistą w zespole występującym w lokalnym klubie. Mimo młodego wieku, życie wcale go nie oszczędzało, a wręcz przeciwnie - gdy tylko coś zaczynało mu się układać, zaraz zostało zniszczone, nawet pomimo jego starań i dobrych chęci. Zdarzenia z przeszłości nie pozwalają o sobie zapomnieć, strata bliskich doskwiera mu nawet po czasie, jednak Pan Daniels nie załamuje się. Ma w sobie ogromną chęć życia i nie chce, aby dramatyczne wspomnienia decydowały o teraźniejszości.

Ashlyn i Pan Daniels dźwigają na swoich barkach piętna przeszłości, o których nie chcą z nikim rozmawiać, być może przez to, że w ich otoczeniu nie ma nikogo, kto umiałby im pomóc. Sytuacja zmienia się, kiedy oboje wsiadają do tego samego pociągu. Znad szekspirowskiego dramatu, już na peronie, spoglądają na Ashlyn cudowne niebieskie oczy należące do Danielsa. Dziewczyna jest w szoku, kiedy chłopak recytuje z pamięci fragment dzieła, które ta czyta. Nieznajomy dostrzega w niej coś, czego do tej pory nie widział u nikogo innego i postanawia zaprosić ją na koncert jego zespołu. Ashlyn spotyka się z ojcem i wraz z nim udaje się do nowego domu. Nikt jednak nie poinformował jej, że ojciec mieszka już z nową rodziną, przez co bohaterka czuje jeszcze większe wyobcowanie niż uprzednio. Nic jej tutaj nie odpowiada, w jej myślach ciągle pojawia się Gabby, a w sercu tęsknota za nią. Ashlyn postanawia wybrać się na koncert nieznajomego i jeszcze raz zatonąć w jego wyjątkowym spojrzeniu.

Kochając pana Danielsa jest powieścią wielowątkową, zostaje tutaj poruszonych mnóstwo życiowych spraw, a prym wiodą miłość i strata, ukazujące się pod niejedną postacią. Sama historia nie jest może nazbyt wyróżniająca się, ale czytanie jej wzbudza tyle emocji, że nie sposób się od niej oderwać. Nie tylko główni bohaterowie borykają się z problemami, autorka książki wnikliwie opisuje także postaci drugoplanowe, które poznajemy za sprawą naprzemiennej narracji pierwszoosobowej.

Historia miłości Ashlyn i Pana Danielsa należy do tych trudnych, pełnych wyrzeczeń i ogromnej tęsknoty za drugim człowiekiem, postrzegającym świat w podobny sposób, wyrozumiałym i w pełni rozumiejącym. Tak dorosła relacja, przeplatana przeciwnościami losu, może stanowić przykład miłości idealnej, o którą warto walczyć nawet wtedy, kiedy wszystko wydaje się być stracone. To miłość dająca nadzieję i taka, która nie oczekuje nic w zamian, docenia wszelkie dobre strony drugiej osoby, a także rozumie i akceptuje jej wady.

Ogromną rolę odgrywa tutaj także miłość siostrzana, obecna na każdej stronie powieści. Mimo że Gabby nie żyje, nie zostawiła ona siostry z pustymi rękami. Podarowała jej coś, co może pomóc trochę otrząsnąć się po stracie. Jest przy niej zawsze. W cieniu pozostaje równie piękne oddanie Pana Danielsa jego bratu, Jace'owi.

Z całej powieści najbardziej polubiłam Ryana (mam nadzieję, że wielbicielki Pana Danielsa mi to wybaczą), syna Rebekki, nowej partnerki ojca Ashlyn. Jego skomplikowana osobowość, próby dostosowania się do rzeczywistości oraz poradzenia sobie z przeszłością łączą się stopniowo w piękną całość, ukazując wspaniałą osobę o wielkim sercu. Jak mówiła Ashlyn "Szkoda, że ci mili musieli cierpieć, bo - jak wiadomo - ich serca bolą najbardziej.", co obrazuje w pełni postać Ryana.

Jeżeli ktoś spodziewa się lekkiego romansu, to niech nie sięga po Kochając pana Danielsa. To książka przepełniona skrajnymi uczuciami, obok której nie da się przejść obojętnie, kiedy już zacznie się ją czytać.

Ilona



21 komentarze:

Szpieg - Paulo Coelho

3/09/2017 Ew&Lon overReading 1 Comments



Szpieg to moje kolejne spotkanie z Coelho, zupełnie odmienne od pozostałych. Autor ma to do siebie, że kreśli historie przesycone rozważaniem, afirmacją i filozofią. W przypadku wspomnianego przeze mnie tytułu, nie ma tych elementów, jakże charakterystycznych dla jego twórczości. W konsekwencji czytelnik ma okazję poznać pisarza z innej strony.

Po książkę sięgnęłam całkowicie przypadkowo, nie wiedząc nawet jaka jest jej tematyka. Historia opowiedziana przez pisarza to losy Maty Hari - legendarnej tancerki, która za sprawą swego egzotycznego tańca odniosła sławę.  W czasach swej świetności bywała dla wpływowych mężczyzn kochanką, a wśród kobiet wywoływała zazdrość. Była odważna, łamała konwenanse i nie bała się życia. Została stracona w konsekwencji zarzutu szpiegostwa. Mata Hari zginęła, nie mając przysłoniętych oczu, ani zawiązanych rąk, patrząc śmierci prosto w oczy.

Coelho opowiedział historię opartą na faktach posługując się zmyśloną korespondencją między osadzoną, a jej obrońcą. Osobiście uważam, że zmarnował potencjał, jaki niosła ze sobą postać Maty Hari. Mimo że książkę czyta się szybko i przyjemnie, to pozostawia po sobie uczucie niedosytu, a lakoniczność Coelho nie pozwala czytelnikowi na całkowite zatopienie się w opowieści. Choć w książce poznajemy wiele wątków z życia legendy, to są one opowiedziane w okrojony sposób. Co więcej, początek lektury opowiadający o straceniu głównej bohaterki budzi nadzieję na to, że otrzymamy obraz niezłomnej i silnej kobiety, a tak się nie dzieje. Poznajemy losy Margarethy, ale są one pozbawione tej odwagi, którą niewątpliwie posiadała. Coelho bardziej skupia się na faktach, aniżeli na ukazaniu tego, co czuła.

Szpieg to lektura zdecydowanie inna, jeśli brać pod uwagę dorobek pisarza. Sięgając po nią, spodziewałam się typowej opowieści Coelho, a zostałam zaskoczona. Wspomniana przeze lakoniczność i skromność wypowiedzi sprawiła, że książka nie wywarła na mnie wielkiego wrażenia i nie poruszyła, choć sama historia miała w sobie spory potencjał. Plusem tej książki jest to, że czyta się ją szybko, przez co nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Jeśli jesteście ciekawi, kim była Mata Hari, albo chcecie zobaczyć autora w innej odsłonie, to ta książka dla Was.

Ewelina

1 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...